Między ciszą a krzykiem (Shy)

Sztuką jest pisać krótko, ale intensywnie. O rzeczach z pozoru błahych, ale dotykających najgłębszych warstw ludzkiej wrażliwości. Przedstawiać zaledwie kilka godzin z życia jednocześnie odsłaniając całe spektrum emocji, traum i niewypowiedzianych lęków. „Shy” Maxa Portera to właśnie taka opowieść – skondensowana i niepokojąco szczera.

Max Porter jest z wykształcenia historykiem sztuki, a jego zainteresowania badawcze obejmowały także – i to ma znaczenie w kontekście jego twórczości – psychoanalizę, feminizm oraz sztukę performatywną. Jego debiutancka powieść „Grief Is the Thing with Feathers”, wydana w 2015 roku, była odważnym eksperymentem łączącym prozę z elementami poezji. Porter, dostrzeżony przez krytyków i środowisko literackie, konsekwentnie rozwijał obrany kierunek twórczy i w kolejnych dziełach mocno akcentował znaczenie języka, formy oraz emocjonalnego stylu prowadzenia narracji. „Shy” ukazał się w 2023 roku jako czwarta powieść tego autora, a na polskim rynku wydawniczym w listopadzie 2025 roku nakładem wydawnictwa Zysk i S-ka.

Książka nosi imię jednego z jej bohaterów – nastolatka przebywającego w ośrodku dla trudnej młodzieży „Ostatnia Szansa”. Shy, z plecakiem pełnym kamieni, w środku nocy opuszcza placówkę i rozpoczyna samotną wędrówkę. Czytelnik towarzyszy mu w tej ucieczce, stopniowo zagłębiając się w wewnętrzny świat nastolatka.

Bystrzak jesteś, a naprawdę się uparłeś, żeby się wykoleić, co?

To nie jest książka łatwa w odbiorze. I z pewnością nie dla każdego. Poetycko-fragmentaryczny styl Portera nie raz powoduje wrażenie chaosu, dezorientacji i napięcia, co oczywiście jest celowym zabiegiem autora. Wiele zdań wyrwanych z kontekstu sprawia wrażenie urwanych myśli, niemal niezrozumiałych, jakby były zapisem wewnętrznego monologu gdzieś na granicy świadomości. Można powiedzieć, że prawdziwym miejscem akcji jest umysł Shy’a, a autor prowadzi czytelnika przez strumień jego myśli. Są tu emocje towarzyszące mu w chwili ucieczki. Są wspomnienia z różnych okresów jego życia, głosy dorosłych, fragmenty rozmów. Są refleksje wypełnione bólem, wstydem, gniewem lub poczuciem winy. Przede wszystkim jednak jest dojmująca samotność, potrzeba bliskości i akceptacji. Wszystko to autor miesza ze sobą – rozmaite emocje i doświadczenia głównego bohatera zostały przez niego zmiksowane i pokazane w kolejności, w której brak chronologii i związku przyczynowo-skutkowego, a sens wyłania się dopiero z całości.

Jedyną osią porządkującą ten rozbity świat jest sama ucieczka — fizyczna i psychiczna zarazem. To ona nadaje rytm opowieści i spaja rozproszone elementy w jedną, intensywną całość. Czytelnik, podobnie jak bohater, musi samodzielnie posklejać ten rozbity na kawałki obraz, odczytać znaczenia ukryte między wersami i zaakceptować tę nietypową narrację. Czytanie „Shy” przypomina układanie puzzli, wymaga koncentracji i cierpliwości, ale w zamian oferuje głęboko poruszające, emocjonalne doświadczenie.

Zadzwoniła jego mama i powiedziała, że się martwią, żeby na siebie uważał, tyle pali, może przez to nie rośnie, niezdrowo tak siedzieć całymi dniami w pokoju i słuchać tylko tych jego drum and bassów, a on jej na to, że kocha drum’n’bass o wiele bardziej, niż kiedykolwiek kochał ją, i się rozłączył.

Trudność w odbiorze książki potęgowana jest przez zastosowanie różnych rozwiązań edytorskich i typograficznych. Nie mamy tu jednolitej formy zapisu – zmienna jest interlinia, występują różne kroje czcionki, niektóre fragmenty są pisane kursywą, inne pozbawione znaków interpunkcyjnych. I znowu czytelnik zdaje sobie sprawę, że taki zabieg, pozbawiony walorów estetycznych, jest celowy. Bałagan w tekście odzwierciedla chaos myśli, emocjonalną huśtawkę i niestabilność psychiczną bohatera.

Warto wspomnieć, że w 2025 roku powstał film wyreżyserowany przez Tima Mielantsa, który przedstawia tę historię z zupełnie innej perspektywy – oczami dyrektora ośrodka „Ostatnia Szansa”, Steve’a. W roli tej wystąpił Cillian Murphy, który już wcześniej miał okazję uczestniczyć w adaptacji innej powieści Maxa Portera. Mowa o sztuce opartej na „Grief Is the Thing with Feathers”, w której Murphy wcielił się w pogrążonego w żałobie ojca. Film „Steve”, oparty na powieści „Shy”, to obraz kameralny, bardzo autentyczy i znakomicie uzupełniający treść książki o odczucia i relacje tej „drugiej strony” – pedagogów z ośrodka. Dzięki temu opowieść zyskuje nowy wymiar: staje się refleksją nad bezradnością, odpowiedzialnością i granicami empatii.

Radzę ci znaleźć jakiś złoty środek, Shy. Jak cię niesie, to fruniesz,
a jak masz doła, to totalnie toniesz. Szczerze? Męczące to jest.

„Shy” jest książką wymagającą, ale jednocześnie niezwykle sugestywną. Forma pełni tu równie ważną rolę co treść. To dzięki niej lektura nabiera intensywności i pozwala czytelnikowi zbliżyć się do wewnętrznych przeżyć bohatera. To literatura szczera, intymna, niepokojąca, zwłaszcza gdy uświadomimy sobie ogrom często niewypowiedzianych emocji towarzyszących dorastającej młodzieży. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że nie każdy odnajdzie się w tego typu narracji. Czytaniu towarzyszy ból, zaplanowany i niepozbawiony znaczenia.

Ocena: ★★★★★★★☆☆☆ Radosław Sztaba

Książka z Klubu Recenzenta serwisu nakanapie.pl. Książkę „Shy” można zakupić pod tym linkiem.

Tytuł polski: Shy
Tytuł oryginału: Shy
Autor: Max Porter
Data 1. wydania: 25 listopada 2025 r.
Data wydania polskiego: 25 listopada 2025 r.
Gatunek: literatura piękna
Wydawca: Zysk i S-ka
Tłumacz: Adrian Stachowski
Oprawa: twarda
Stron: 128

Adaptacja (film): Steve, reż. Tim Mielants, Irlandia-Wielka Brytania 2025.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *