Opowieść o Księżniczce, Słoneczku, skazańcu i psychopacie (Dobry chłopiec)

Gdyby to była bajka, to zapewne jej prolog brzmiałby tak: za polami i lasami, na angielskiej prowincji stoi elegancka rezydencja. Wystarczy jednak minąć bramę, ponadstumetrowy podjazd i wykrywacz metalu przy wejściu, żeby zrozumieć, że domostwo to rządzi się własnymi prawami.

Reżyser Jan Komasa, znany z takich filmów jak „Sala samobójców”, „Miasto 44″ czy „Boże Ciało”, tym razem porzuca polskie realia na rzecz angielskiego krajobrazu. Zmiana scenerii okazuje się znacząca – chłodna, sterylna przestrzeń Yorkshire idealnie współgra z opowieścią o zniewoleniu, przemocy i moralnym eksperymencie.

Dynamiczne ujęcia na starcie, dorównujące tempem reelsom czy shortom, przedstawiają dotychczasowe życie głównego bohatera jak w kalejdoskopie. Dziewiętnastoletni Tommy jest uosobieniem hedonistycznej autodestrukcji: używki, przypadkowy seks, znęcanie się nad słabszymi i publikowanie upokarzających scen przemocy w Internecie. Nocami wpada w alkoholowe i narkotykowe ciągi. Kres hulaszczego trybu życia przychodzi nagle, po jednej z pijackich imprez chłopak zostaje oddzielony od znajomych i wpakowany do samochodu przez tajemniczą postać.

Gdy otwiera oczy, jest przykuty łańcuchem do sufitu obskurnej piwnicy. Jego oprawcą okazuje się Chris – mężczyzna w średnim wieku, z tupecikiem i psychopatycznym spojrzeniem, święcie przekonany, że wie, jak naprawić drugiego człowieka. „Traktujemy się z szacunkiem” – mówi, po czym uderza chłopaka pałką, krzycząc przy tym, że jest złym chłopcem. U jego boku blada i milcząca żona Kathryn, nazywana Księżniczką, która snuje się po domu niczym zjawa. Jest też syn Jonathan, zwany Słoneczkiem, oraz sprzątaczka Rina – nielegalna imigrantka, która na swój sposób również staje się więźniem tej rezydencji.

Chris urządza w domu coś na kształt prywatnej kliniki resocjalizacji. Tommy zmuszany jest do oglądania własnych filmów z TikToka, dokumentujących jego brutalne zachowania. Czyta książki, ogląda edukacyjne programy o zagrożeniach związanych z narkotykami i jazdą pod wpływem. Z radia płyną kojące dźwięki natury i kaznodziejskie audycje o zarządzaniu gniewem, których Tommy nie jest stanie znieść. W nagrodę za dobre sprawowanie otrzymuje… dłuższy łańcuch, pozwalający dotrzeć do łazienki, aby nie być zmuszonym do korzystania z wiadra. To osobliwa terapia behawioralna, przywodząca na myśl domową wersję terapii Ludovica z „Mechanicznej pomarańczy”, tyle że z obiadem i wieczornymi seansami filmowymi na kanapie.

Film zgrabnie balansuje między thrillerem psychologicznym a czarną komedią. Absurd goni absurd: Chris jednego dnia wymierza kary pałką, by następnego wypić z Tommym piwo i zapewnić go, że napawa go dumą. W dniu urodzin chłopak budzi się skrępowany łańcuchem na zielonej łące: rodzina siedzi na krzesłach, wieje wiatr, a na grillu smaży się stek. Wkrótce piwnica zostaje zastąpiona pokojem z zamontowanym zaawansowanym systemem łańcuchów. To kolejny „awans”.

Relacje domowników stopniowo się komplikują. Kathryn, początkowo wycofana i milcząca, z czasem okazuje się bardziej opiekuńcza i troskliwa. Jonathan sprawia wrażenie, jakby wszystko było dla niego całkowicie normalne: trudno rozstrzygnąć, czy to strach czy przyzwyczajenie do podobnych sytuacji w przeszłości. Komasa podrzuca subtelne wskazówki, dotyczące motywów rodziny, ale unika jednoznacznych odpowiedzi: pojawia się cień żalu po kimś, kogo już nie ma oraz aluzje do wcześniejszych „projektów”.

Ścieżka dźwiękowa jest spokojna, organiczna, lekko niepokojąca. Dźwięki natury sączące się z radia w piwnicy tworzą ironiczny kontrast z łańcuchami na szyi bohatera. Film buduje mroczną, lekko groteskową baśń o rodzinie, która postanowiła stworzyć sobie syna od nowa. Na tym tle słabiej wypada wątek Riny. Początkowo zapowiada się na istotną perspektywę kogoś z zewnątrz, ostatecznie jednak jej historia urywa się zbyt gwałtownie i pozostawia niedosyt.

Najciekawszym elementem filmu pozostaje jego moralna niejednoznaczność. Widz nie może w pełni potępić Chrisa, gdyż jego cel wydaje się poniekąd słuszny. Nie sposób jednak zaakceptować metod, które są co najmniej niepokojące. W pewnym momencie widz łapie się na tym, że zaczyna współczuć Tommy’emu, zapominając o jego wcześniejszych poczynaniach. Granica między ofiarą a sprawcą nieustannie się tu zaciera, podobnie jak granica między dobrem a złem. Manipulowany jest nie tylko Tommy, ale również widz, który po pewnym czasie przestaje ufać własnej percepcji.

„Jedyna wolność, jaką mamy w życiu, to wolność wybrania własnego więzienia” miał powiedzieć Komasa podczas Q&A po premierze filmu w Toronto i jest to chyba najtrafniejszy komentarz do „Dobrego chłopca”. To absurdalny, osobliwy, przewrotny thriller psychologiczny, dobrze zagrany, z wielowymiarowymi postaciami i kilkoma znaczącymi niedopowiedzeniami. Trudno przejść obok niego obojętnie.

Ocena: ★★★★★★★☆☆☆ Klaudia Makowska

Tytuł polski: Dobry chłopiec
Tytuł oryginalny: Good Boy
Produkcja: Polska, Wielka Brytania / 2025 r.
Premiera (świat): 5 września 2025 r.
Premiera (Polska): 6 marca 2026 r.
Reżyseria: Jan Komasa
Scenariusz: Bartek Bartosik, Naqqash Khalid
Zdjęcia: Michał Dymek
Muzyka: Abel Korzeniowski
Obsada:
Anson Boon (Tommy)
Andrea Riseborough (Kathryn)
Stephen Graham (Chris)
Monika Frajczyk (Rina)
Callum Booth-Ford (Ste)
Czas: 110 min.
Dystrybucja kinowa: Kino Świat

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *