Śmierć nadchodzi, zatkajcie uszy! (Dźwięk śmierci)

„Dźwięk śmierci” jest z założenia horrorem młodzieżowym. Jego bohaterowie to młodzież i głównie do młodzieży jest adresowany. Starsi koneserzy kina też jednak mogą go obejrzeć – dla rozrywki, ale raczej nie dla zachwytu.

Reżyserem filmu jest Corin Hardy, specjalizujący się właśnie w horrorach („Z lasu”, „Zakonnica”). Do nakręcenia „Dźwięku śmierci” zainspirowała go ponoć prawdziwa historia. Gwizdek, wokół którego skupia się akcja filmu, rzeczywiście istniał – został odnaleziony wśród pochowanych Indian gdzieś w Ameryce – choć oczywiście nie miał takich właściwości jak w filmie. Brak jednoznacznej teorii dotyczącej zastosowania gwizdka sprawił, że reżyser mógł bez skrępowania puścić wodze fantazji. Doświadczenie z horrorami mają też scenarzysta (Owen Egerton – „Festiwal krwi”) i niektórzy aktorzy.

Wspomniany gwizdek zostaje znaleziony w szkolnej szafce przez nową uczennicę, melancholijną i wycofaną dziewczynę po przejściach (Dafne Keen). Artefakt ów szybko zaczyna przysparzać jej gigantycznych problemów, podobnie jak kilkorgu jej znajomym (Sophie Nélisse, Ali Skovbye, Jhaleil Swaby), kuzynowi (Sky Yang) i nauczycielowi (Nick Frost). Okazuje się przedmiotem niosącym śmierć – i właśnie ucieczka przed śmiercią i próba przechytrzenia jej są głównym tematem filmu. Widzą ją tylko ci, których ściga, przez co ich zachowanie może innym osobom w filmie wydawać się schizofreniczne, podobnie jak widzowi schizofreniczne mogą wydawać się ich wizje.

Groza „Dźwięku śmierci” polega nie na widoku kolejnych obmierzłych potworów, choć w niektórych scenach się one pojawiają (śmierć przybiera ich makabryczną postać). Charakter horroru nadają filmowi inne cechy – tajemniczość, napięcie i atmosfera niepokoju.

Nie brakuje w filmie wątków psychologiczno-społeczno-życiowych. Mamy poruszony problem narkotyków, alienacji, incelizmu, nieodwzajemnionej miłości i przemocy w szkole. Zamierzeniem twórców było też prawdopodobnie przesłanie antyreligijne, bo czarnym charakterem jest tu chłopak (Percy Hynes White) udzielający się w położonym w pobliżu szkoły kościele, ale zarazem dilujący prochami (co uważa nawet za swoją misję) i sprowadzający rówieśników na manowce. Abstrahując od kwestii światopoglądowych, wplatanie w film tak tendencyjnych elementów stanowiących jawną antyreklamę dla religii jest chwytem tanim i obniżającym artystyczną jakość.

Słabym punktem filmu są pełne chaosu sceny finałowe, w których momentami trudno się połapać. Kolejnym minusem jest „odmłodzenie” aktorów – dwudziestoparolatkowie grają tu nastolatków. Zabieg ten stosowany jest niestety w wielu produkcjach. W przypadku „Dźwięku…” wynika on może stąd, że nastolatkowie nie mają jeszcze ukończonych szkół filmowych, w których nabyliby odpowiednie umiejętności (sam talent to często za mało), trzeba więc sięgnąć po aktorów o kilka lat starszych, którzy zdążyli już zdobyć właściwe wykształcenie i kompetencje. Inna sprawa, że zaniżonego wieku aktorów akurat w filmie nie widać – w rolach nastolatków wypadają całkiem wiarygodnie. Może to kwestia ich umiejętnej gry, może dobrej charakteryzacji, a może jednego i drugiego.

Widzów, którzy lubią „czuć dreszczyk emocji”, „Dźwięk…” niewątpliwie może wciągnąć. Jest to film trzymający w napięciu, ale do wybitnych horrorów zaliczyć go się nie da.

Ocena: ★★★★★☆☆☆☆☆ Mikołaj Szmurłło

Tytuł polski: Dźwięk śmierci
Tytuł oryginalny: Whistle
Produkcja: Kanada, Irlandia / 2025 
Premiera (świat): 25 września 2025 r.
Premiera (Polska): 20 lutego 2026 r.
Reżyseria: Corin Hardy
Scenariusz: Owen Egerton
Zdjęcia: Björn Charpentier
Obsada:
Dafne Keen (Chrys Willet)
Sophie Nélisse (Ellie Gains)
Sky Yang (Rel)
Percy Hynes White (Noah Haggerty)
Nick Frost (Craven)
Czas: 100 min.
Dystrybucja kinowa: Kino Świat

Na podstawie: Owen Egerton, „Whistle” (opowiadanie)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *