Przyjaźń zawsze ważna (Arco)
„Arco” nominowany był w tym roku do Oscara w kategorii „Najlepszy długometrażowy film animowany”. Czy słusznie? Trudno powiedzieć. Do miana filmu znakomitego trochę mu brakuje. Na pewno jednak należą mu się ciepłe słowa.
„Arco” nominowany był w tym roku do Oscara w kategorii „Najlepszy długometrażowy film animowany”. Czy słusznie? Trudno powiedzieć. Do miana filmu znakomitego trochę mu brakuje. Na pewno jednak należą mu się ciepłe słowa.
Jeżeli film ma nauczyć widzów tolerancji i oswoić ich z kwestią LGBTQ+, to efekt jest odwrotny od zamierzonego. W historii kina opowiadającego o osobach nieheteronormatywnych były filmy znacznie lepsze.
Film inspirowany jest prawdziwą historią sprzed kilkunastu lat, kiedy to dopalacze – wówczas legalne – seryjnie zabijały młodych ludzi. O sprawie trąbiły media, interweniował sam premier. Był to początek delegalizacji dopalaczy w Polsce.
Groza „Dźwięku śmierci” polega nie na widoku kolejnych obmierzłych potworów, choć w niektórych scenach się one pojawiają (śmierć przybiera ich makabryczną postać). Charakter horroru nadają filmowi inne cechy – tajemniczość, napięcie i atmosfera niepokoju.
„Samotnik” przypomina nieco „Leona zawodowca” – mamy tu bohaterkę w podobnym wieku, która po śmierci ostatniej bliskiej osoby nie ma się gdzie podziać i którą przygarnia facet specjalizujący się w zabijaniu.
„Skażenie” to lekki, komedyjkowy horrorek. Albo horrorkowa komedyjka. Lekka, relaksująca, jednak artystycznie niestojąca na szczególnie wysokim poziomie.
Fanów „Silent Hill” oraz innych podobnych gier komputerowych film przypuszczalnie wciągnie, niektórych może nawet oczaruje. Widzowie niebędący zapalonymi graczami raczej się jednak na nim wynudzą.
Młodsi widzowie powinni być rozbawieni i zaangażowani w przygodę bohaterów, a starsi prawdopodobnie docenią scenariusz, pomysł i efekty graficzne. Dodatkowo szybka akcja filmu sprawia, że raczej nie sposób się na nim nudzić.
Dramat Fleifela może tęgo widzem wstrząsnąć. O losach migrantów niby mówi się sporo, ale moc ekranu jest nie do przecenienia – nieraz dopiero obrazy filmowe pozwalają Europejczykom zdać sobie sprawę z realiów życia na co dzień całkowicie im obcego.
„Cichą noc…” polecić można widzom lubiącym zrelaksować się (choć nie wiem, czy w przypadku horroru to na pewno właściwe słowo) przy nie do końca mądrych filmach. Może ona stanowić alternatywę dla dzieł wysokiego lotu i chwilową odskocznię od nich.