Ciche wzgórze nudy (Powrót do Silent Hill)
Fanów „Silent Hill” oraz innych podobnych gier komputerowych film przypuszczalnie wciągnie, niektórych może nawet oczaruje. Widzowie niebędący zapalonymi graczami raczej się jednak na nim wynudzą.
Fanów „Silent Hill” oraz innych podobnych gier komputerowych film przypuszczalnie wciągnie, niektórych może nawet oczaruje. Widzowie niebędący zapalonymi graczami raczej się jednak na nim wynudzą.
Młodsi widzowie powinni być rozbawieni i zaangażowani w przygodę bohaterów, a starsi prawdopodobnie docenią scenariusz, pomysł i efekty graficzne. Dodatkowo szybka akcja filmu sprawia, że raczej nie sposób się na nim nudzić.
Dramat Fleifela może tęgo widzem wstrząsnąć. O losach migrantów niby mówi się sporo, ale moc ekranu jest nie do przecenienia – nieraz dopiero obrazy filmowe pozwalają Europejczykom zdać sobie sprawę z realiów życia na co dzień całkowicie im obcego.
„Cichą noc…” polecić można widzom lubiącym zrelaksować się (choć nie wiem, czy w przypadku horroru to na pewno właściwe słowo) przy nie do końca mądrych filmach. Może ona stanowić alternatywę dla dzieł wysokiego lotu i chwilową odskocznię od nich.
Film Lynne Ramsay to coś więcej niż studium depresji poporodowej. Sam problem bohaterki to zresztą coś znacznie więcej niż depresja poporodowa, co łatwo stwierdzić nawet bez specjalistycznej wiedzy z zakresu psychiatrii.