Anatomia (nie)prywatności (Ostatnia sesja w Paryżu)

Ostatnia sesja w Paryżu, a właściwie „Vie privée” (tytuł międzynarodowy: A Private Life), to thriller psychologiczny w reżyserii Rebekki Zlotowski, w którym w głównej roli zobaczymy Jodie Foster jako paryską psychiatrkę. Tytuł niemal automatycznie budzi skojarzenia z „Ostatnim tangiem w Paryżu” Bertolucciego z 1972 roku, co sprytnie oszukuje widza już na wejściu. Jeśli ktoś spodziewa się erotycznego, dusznego dramatu w stylu Bertolucciego, wyjdzie z kina zdziwiony. Jeśli jednak szuka gęstego, chłodnego thrillera psychologicznego (z fantastycznymi francuskimi wnętrzami!), będzie zachwycony.

Zanim jednak o samym filmie, warto zatrzymać się przy odtwórczyni głównej roli, czyli Jodie Foster, która mówi tu przepięknie po francusku! W wywiadach podkreślała, że od dawna chciała zagrać w rdzennie francuskim filmie (ostatni raz widzieliśmy ją w takiej odsłonie w „Bardzo długich zaręczynach” z 2004 r.). Nie w imitacji amerykańskiego kina, ale w czymś kameralnym, co dotyka idei i psychologii. Współpraca z Rebekką Zlotowski okazała się pod tym względem świetnym dopasowaniem.

Foster gra Lilian Steiner, chłodną i analityczną postać, która, po tajemniczej śmierci swojej wieloletniej pacjentki, niespodziewanie staje się detektywem we własnej sprawie. Lilian chce się dowiedzieć, dlaczego Paula (Virginie Efira) odeszła tak nagle. Czy było to samobójstwo, morderstwo, a może tragiczna pomyłka lekarska? Natomiast my, jako widzowie, podskórnie czujemy, że kryje się za tym coś więcej: czy coś, w dalekiej przeszłości, łączyło obie kobiety?

Dręczona poczuciem winy lekarka rozpoczyna śledztwo, które będzie miało dramatyczny wpływ na nią samą, stopniowo pozbawiając ją maski, za którą skutecznie ukrywała się od lat. Nawet dla wprawionych miłośników gatunku to intrygujący punkt wyjścia. Dostajemy inteligentny kryminał psychologiczny, a duża ilość przymiotników nie jest tu przypadkowa: nie jest to produkcja jednoznaczna, co odbieram zarówno na plus, jak i na minus. Zlotowski bawi się konwencją: z jednej strony mamy kryminał, z drugiej czarną komedię i dramat o rodzinnych traumach. Starając się uniknąć spojlerów, powiem tylko, że sporo tu o sile sugestii, o tym, jak dopasowujemy elementy układanki do przyjętego założenia, a nawet o hipnozie jako alternatywnej metodzie docierania do głębi.

Powiedziałabym jednak, że jest tu więcej dramatu niż kryminału, bo otrzymujemy dawkę solidnej wiwisekcji życia Lilian: trudną relację z synem czy zaskakująco przyjacielską z byłym mężem Gabrielem, w tej roli przeuroczy Daniel Auteuil. Aktor, którego znamy z ról wymagających niezwykłej empatii, stanowi tu idealną przeciwwagę dla chłodu głównej bohaterki. Lilian musi też zmierzyć się z negatywnym nastawieniem wdowca, Simona (Mathieu Amalric), obwiniającego ją o śmierć żony.

Skoro jesteśmy przy postaci granej przez Amalrica, reżyserka wykorzystuje jego neurotyczną charyzmę z niemal sadystyczną przyjemnością. Wystarczy kilka ujęć w półcieniu, jedno spojrzenie i widz już jest ukierunkowany na „tego złego”. Wspomniana wcześniej zabawa z widzem trwa w najlepsze przez cały film: bawi się nami kamera, a my ulegamy złudzeniu. Nie mogę się powstrzymać, by nie nawiązać do psychologicznego efektu potwierdzenia (confirmation bias): gdy raz uznamy postać za „tą złą”, nasz mózg filtruje kolejne sceny tak, by pasowały do tej tezy. Każdy gest Simona, nawet niewinny, interpretujemy jako dowód winy. W kontekście filmu Zlotowski, to kluczowy trop prowadzący ku rozwikłaniu zagadki.

Zostawiając na moment ciężką psychologię, „Ostatnia sesja” to też film o… wnętrzach. Nie tylko tych emocjonalnych, ale i architektonicznych. Wspaniałe ujęcia paryskich kamienic, kameralne przestrzenie gabinetu, subtelne oświetlenie czy zachwycające kręte schody to uczta dla estetycznego oka. Otoczenie Lilian jest jak ona sama: poukładane i eleganckie. Jak się jednak okazuje, to tylko pozory. Bohaterka przełamuje stereotyp terapeutki, która życie prywatne ma zawsze pod kontrolą.

Na koniec wrócę do kwestii tytułu. Oryginalne „Vie privée” dotyka istoty sprawy. Sama reżyserka podkreśla, że tytuł „zawiera w sobie prawdę, którą chciałam przekazać: ma prywatny wymiar, napięcie między tym, co o sobie wiemy, a tym, jak widzą nas inni. Oraz, oczywiście, przeciwieństwo tego, czyli nasze życie publiczne, zawodowe, gdzie na światło wychodzi tak wiele naszych sprzeczności.”(…) Tytułowe „prywatne życie” ma przywodzić na myśl nie tylko intymność, lecz również życie, którego jesteśmy pozbawieni. „Ostatnia sesja w Paryżu” to filmowe zaproszenie do zajrzenia pod fasadę profesjonalizmu, seans obowiązkowy dla każdego, kto ceni kino nieoczywiste i psychologicznie gęste.

Ocena: ★★★★★★★☆☆☆ Marta Mizińska

Tytuł polski: Ostatnia sesja w Paryżu
Tytuł oryginalny: Vie privée
Produkcja: Francja / 2025
Premiera (świat): 20 maja 2025 r.
Premiera (Polska): 20 marca 2026 r.
Reżyseria: Rebecca Zlotowski
Scenariusz: Anne Berest, Gaëlle Macé, Rebecca Zlotowski
Zdjęcia: Georges Lechaptois
Muzyka: Robin Coudert
Obsada:
Jodie Foster (Lilian Steiner)
Daniel Auteuil (Gabriel Haddad)
Virginie Efira (Paula Cohen-Solal)
Mathieu Amalric (Simon Cohen-Solal)
Vincent Lacoste (Julien Haddad-Park)
Czas: 107 min.
Dystrybucja kinowa: Best Film

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *