Przyjaźń zawsze ważna (Arco)
„Arco” nominowany był w tym roku do Oscara w kategorii „Najlepszy długometrażowy film animowany”. Czy słusznie? Trudno powiedzieć. Do miana filmu znakomitego trochę mu brakuje. Na pewno jednak należą mu się ciepłe słowa.
„Arco” nominowany był w tym roku do Oscara w kategorii „Najlepszy długometrażowy film animowany”. Czy słusznie? Trudno powiedzieć. Do miana filmu znakomitego trochę mu brakuje. Na pewno jednak należą mu się ciepłe słowa.
Jeżeli film ma nauczyć widzów tolerancji i oswoić ich z kwestią LGBTQ+, to efekt jest odwrotny od zamierzonego. W historii kina opowiadającego o osobach nieheteronormatywnych były filmy znacznie lepsze.
Czy „Projekt Hail Mary” zasługuje na nagrody? Niekoniecznie. Czy zapisze się w historii kinematografii? Być może, choć raczej nie na pierwszych stronach. Jego siła tkwi gdzie indziej. To film, po którym wychodzi się z kina po prostu… w lepszym nastroju.
Przy spojrzeniu na całość obrazu, niestety, najbliżej do konkluzji, że nie jest to najbardziej udany film (choć da się wyróżnić naprawdę sprawnie wykonane aspekty). Niemniej jednak widać w nim serce i chęć opowiedzenia emocjonalnej, wciągającej historii.
Wstępny pomysł na film jest. Obsada jest. Budżet najwyraźniej też był. Brakuje tylko odpowiedzi na kluczowe pytanie, o co tu właściwie chodzi.
To nie jest zła produkcja, brakuje jej jednak tego „czegoś”, co pozwoliłoby zatrzymać ją w pamięci na dłużej. To eleganckie kino, które ostatecznie pozostawia nas z pewnym poczuciem niedosytu.
Czy „Wierzymy ci” wprowadza coś nowego do świata kinematografii? Niespecjalnie. Niemniej jednak jest to bardzo sprawnie zrealizowany obraz, który porusza wciąż aktualne tematy molestowania w rodzinie.
Ładny obrazek pustych i zakłamanych związków. Uosobienie nic nieznaczących słów. Wszystko by się pokazać, by utrzymać sztuczną kreację. Żywe trupy, zachowujące pozory życia. Jak niewiele trzeba by się ten twór rozsypał.
Film inspirowany jest prawdziwą historią sprzed kilkunastu lat, kiedy to dopalacze – wówczas legalne – seryjnie zabijały młodych ludzi. O sprawie trąbiły media, interweniował sam premier. Był to początek delegalizacji dopalaczy w Polsce.
Jeśli ktoś spodziewa się erotycznego, dusznego dramatu w stylu Bertolucciego, wyjdzie z kina zdziwiony. Jeśli jednak szuka gęstego, chłodnego thrillera psychologicznego (z fantastycznymi francuskimi wnętrzami!), będzie zachwycony.