Bogowie odeszli. Został człowiek (Odyseja)
Trudno odmówić Nolanowi jednego – potrafi budować widowisko. Wojna trojańska ma ciężar, skalę i fizyczność, których często brakuje współczesnemu kinu historycznemu.
Trudno odmówić Nolanowi jednego – potrafi budować widowisko. Wojna trojańska ma ciężar, skalę i fizyczność, których często brakuje współczesnemu kinu historycznemu.
Trzeba przyznać jedną rzecz: nie jesteśmy już dziećmi. Nie jesteśmy już tymi samymi ludźmi, którzy z wypiekami na twarzy oglądali po raz kolejny „Gwiezdne wojny” na kasecie VHS, próbując zrozumieć, dlaczego historia zaczyna się od części czwartej.
Wysocki był kimś więcej niż piosenkarzem. Dla Rosjan stał się głosem pokolenia. Dla Polaków pozostaje bliski choćby dlatego, że inspirował Jacka Kaczmarskiego.
Dzieło filmowe realizuje się poprzez wiele kodów, z których część nie jest stricte kinowa. Specyficzna staje się dopiero ich kombinacja. Trudno nie zgodzić się z tym w przypadku obrazu Jerzego Skolimowskiego „Essential Killing”
Herzog nigdy nie był dokumentalistą zainteresowanym wyłącznie faktami. Wielokrotnie powtarzał, że bardziej niż reporterska dokładność interesuje go „prawda ekstatyczna” – głębsza prawda o człowieku ukryta pod powierzchnią wydarzeń.
Steven Spielberg znowu to zrobił! Po serii zaangażowanych filmów politycznych i obyczajowych, a także kilku produkcji, które trudno uznać za niezbędne w jego dorobku, powrócił do tematu fascynującego go od początku kariery.
Niektórzy określają film mianem arcydzieła, a już teraz mówi się o kolejnych nagrodach. Z każdej strony widz jest przygotowywany na spotkanie z ważnym, wybitnym obrazem. Czy jednak „Ojczyzna” rzeczywiście na takie miano zasługuje?
Najlepsze ekranizacje nie są najbardziej wierne, są najbardziej filmowe. Rozumieją, że kino nie powinno tłumaczyć literatury na obrazy, lecz odnaleźć dla niej własny język.
„Seksmisja” bardzo się zestarzała. I nie chodzi nawet o scenografię, efekty specjalne czy inscenizację, choć oczywiście one także noszą już ślady czasu. Problemem okazały się przede wszystkim żarty.
Spektakularny trailer zapowiadał wielką aktorską ucztę. Wydawało się, że Meryl Streep przeszła samą siebie, a widzowie otrzymają kolejny, po „Królowej” i „Jak zostać królem”, znakomity obraz z kręgu brytyjskiej polityki. No właśnie, wydawało się.