Przypadek? Nie sądzę (To był zwykły przypadek)
To film przede wszystkim dla widzów, którzy lubią nieprzewidywalne historie i otwarte interpretacje. Może też zainteresować tych, którzy chcą zetknąć się z inną kulturą i spojrzeniem na rzeczywistość.
To film przede wszystkim dla widzów, którzy lubią nieprzewidywalne historie i otwarte interpretacje. Może też zainteresować tych, którzy chcą zetknąć się z inną kulturą i spojrzeniem na rzeczywistość.
Najnowszy film Maggie Gyllenhaal ma w sobie wszystko – potwory, gangsterzy, detektywi i emancypantki funkcjonują w ramach jednej intrygi, dodatkowo okraszonej romansem i popisami tanecznymi. Jedynym, czego brakuje tej ambitnej historii jest spójność.
Ghostface wraca… i znów ma ochotę dać Sidney Prescott niezły wycisk. Twórcy „Krzyku 7” serwują nam krwawe widowisko i powrót do znajomych twarzy, ale czasami zdają się zapominać, że biała maska nie wystarczy, aby przywrócić dawną iskrę.
„Glorious Summer” przypomina, że pełnia nie rodzi się z komfortu. Do pełni życia potrzebne jest poczucie sprawczości: możliwość wyboru, nawet jeśli prowadzi on w chłód, w niepewność i doświadczenia, które nie są wygodne.
Seans to dwugodzinne przeciążenie. Historia zamyka nas w jednym, silnym stanie emocjonalnym. Jakbyśmy zostali uwięzieni w szklanej kuli pełnej napięcia, bez możliwości ucieczki.
Gdyby to była bajka, to zapewne jej prolog brzmiałby tak: za polami i lasami, na angielskiej prowincji stoi elegancka rezydencja. Wystarczy jednak minąć bramę, żeby zrozumieć, że domostwo to rządzi się własnymi prawami.
Scenografia wręcz zasysa do filmowej rzeczywistości Nowego Jorku lat pięćdziesiątych, a emocje scen sportowych ani na jotę nie ustępują prawdziwym mistrzostwom.
„Doprowadź mnie do szaleństwa”. Pod takim właśnie hasłem trwa promocja najnowszej ekranizacji „Wichrowych wzgórz” w Anglii i USA. Czy film faktycznie ma tę moc? Oj, ma! Tylko nie wiem czy o taki rodzaj szaleństwa chodziło jego twórcom.
Groza „Dźwięku śmierci” polega nie na widoku kolejnych obmierzłych potworów, choć w niektórych scenach się one pojawiają (śmierć przybiera ich makabryczną postać). Charakter horroru nadają filmowi inne cechy – tajemniczość, napięcie i atmosfera niepokoju.
Nie jest to film wysokobudżetowy ani formalnie wybitny – ma dość prostą fabułę, brak tu efektów specjalnych czy szczególnie wyszukanej gry aktorskiej. A jednak ma w sobie coś, co sprawia, że chce się oglądać dalej.