Karnawał (Tajny agent)
Są filmy, które prowadzą widza za rękę. I są takie, które każą mu błądzić. „Tajny agent” zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.
Są filmy, które prowadzą widza za rękę. I są takie, które każą mu błądzić. „Tajny agent” zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii.
Reżyser Morgan Matthews do tej pory specjalizował się głównie w filmach dokumentalnych, otrzymywał za nie liczne nagrody. Dramatem „500 mil” pokazuje, że świetnie radzi sobie również z fabułą.
Michael Jackson w utworze „Man in the Mirror” śpiewał, że jeśli chcesz uczynić świat lepszym miejscem, spójrz najpierw na siebie. Pytanie, czy twórcy filmu „Michael” mieli odwagę spojrzeć w to lustro naprawdę?
Ogołocone z niewinności, pod którą nie mogą się już skryć. Nastolatki z ciążowymi brzuchami. W ich głowach miliony myśli, wątpliwości i lęk. W odbiciu lustra nowe sylwetki. Sparaliżowane, choć to właśnie teraz najmocniej potrzebują swych ciał.
Nie wszystko gra tu idealnie, ale to wciąż brawurowo poprowadzona intryga, naprawdę (!) zabawna, momentami zaskakująca obserwacja o naszych wyborach, moralności i o tym, jak bardzo lubimy wierzyć w wygodne wersje ludzi, których kochamy.
„Arco” nominowany był w tym roku do Oscara w kategorii „Najlepszy długometrażowy film animowany”. Czy słusznie? Trudno powiedzieć. Do miana filmu znakomitego trochę mu brakuje. Na pewno jednak należą mu się ciepłe słowa.
Jeżeli film ma nauczyć widzów tolerancji i oswoić ich z kwestią LGBTQ+, to efekt jest odwrotny od zamierzonego. W historii kina opowiadającego o osobach nieheteronormatywnych były filmy znacznie lepsze.
Czy „Projekt Hail Mary” zasługuje na nagrody? Niekoniecznie. Czy zapisze się w historii kinematografii? Być może, choć raczej nie na pierwszych stronach. Jego siła tkwi gdzie indziej. To film, po którym wychodzi się z kina po prostu… w lepszym nastroju.
Przy spojrzeniu na całość obrazu, niestety, najbliżej do konkluzji, że nie jest to najbardziej udany film (choć da się wyróżnić naprawdę sprawnie wykonane aspekty). Niemniej jednak widać w nim serce i chęć opowiedzenia emocjonalnej, wciągającej historii.
Wstępny pomysł na film jest. Obsada jest. Budżet najwyraźniej też był. Brakuje tylko odpowiedzi na kluczowe pytanie, o co tu właściwie chodzi.