Ile jesteśmy w stanie wytrzymać? (Kopnęłabym cię, gdybym mogła)
Seans to dwugodzinne przeciążenie. Historia zamyka nas w jednym, silnym stanie emocjonalnym. Jakbyśmy zostali uwięzieni w szklanej kuli pełnej napięcia, bez możliwości ucieczki.
Seans to dwugodzinne przeciążenie. Historia zamyka nas w jednym, silnym stanie emocjonalnym. Jakbyśmy zostali uwięzieni w szklanej kuli pełnej napięcia, bez możliwości ucieczki.
Gdyby to była bajka, to zapewne jej prolog brzmiałby tak: za polami i lasami, na angielskiej prowincji stoi elegancka rezydencja. Wystarczy jednak minąć bramę, żeby zrozumieć, że domostwo to rządzi się własnymi prawami.
Scenografia wręcz zasysa do filmowej rzeczywistości Nowego Jorku lat pięćdziesiątych, a emocje scen sportowych ani na jotę nie ustępują prawdziwym mistrzostwom.
„Doprowadź mnie do szaleństwa”. Pod takim właśnie hasłem trwa promocja najnowszej ekranizacji „Wichrowych wzgórz” w Anglii i USA. Czy film faktycznie ma tę moc? Oj, ma! Tylko nie wiem czy o taki rodzaj szaleństwa chodziło jego twórcom.
Groza „Dźwięku śmierci” polega nie na widoku kolejnych obmierzłych potworów, choć w niektórych scenach się one pojawiają (śmierć przybiera ich makabryczną postać). Charakter horroru nadają filmowi inne cechy – tajemniczość, napięcie i atmosfera niepokoju.
Nie jest to film wysokobudżetowy ani formalnie wybitny – ma dość prostą fabułę, brak tu efektów specjalnych czy szczególnie wyszukanej gry aktorskiej. A jednak ma w sobie coś, co sprawia, że chce się oglądać dalej.
„Wartość sentymentalna” ma wszystko to, z czym kojarzymy kino skandynawskie: chłód relacji, znaczenie gestów, spojrzeń i pauz ważniejszych, niż wypowiadane dialogi. Głęboko skrywane traumy i skomplikowaną przeszłość, która nie daje o sobie zapomnieć.
„Pomoc domowa” to propozycja godna uwagi dla miłośników thrillerów psychologicznych, którzy cenią sobie nieoczywiste rozwiązania fabularne oraz stopniowo budowane napięcie. To film dopracowany, świadomy swojej konwencji i konsekwentny w przekazie.
„Samotnik” przypomina nieco „Leona zawodowca” – mamy tu bohaterkę w podobnym wieku, która po śmierci ostatniej bliskiej osoby nie ma się gdzie podziać i którą przygarnia facet specjalizujący się w zabijaniu.
To jeden z tych filmów, które ogląda się raz i… pewnie nigdy więcej. Przygotujcie się na świetny, acz niesamowicie wymagający seans, który na pewno poruszy, ale i przebodźcuje.