Niezręcznie, zabawnie, boleśnie (Zaproszenie)
Wśród morza rubasznych komedii i wzruszających dramatów o gasnących namiętnościach, najnowsza propozycja Olivii Wilde stara się połączyć te gatunki w spójną całość.
Wśród morza rubasznych komedii i wzruszających dramatów o gasnących namiętnościach, najnowsza propozycja Olivii Wilde stara się połączyć te gatunki w spójną całość.
Najlepsze ekranizacje nie są najbardziej wierne, są najbardziej filmowe. Rozumieją, że kino nie powinno tłumaczyć literatury na obrazy, lecz odnaleźć dla niej własny język.
Caroline Young rozkłada na czynniki pierwsze wizerunek „dziewczyny Hitchcocka”, który w złotej i srebrnej erze Hollywood pokrył powściągliwe piękności z ekranu patyną chłodnej elegancji.
„Werdykt” kreuje nową rzeczywistość, w której nieżyjący już oskarżony dostał kredyt zaufania i możliwość ponownego spojrzenia na całą sprawę. Nie da się zaprzeczyć: jest to dość nietuzinkowy pomysł na film. Ale czy udany?
„Seksmisja” bardzo się zestarzała. I nie chodzi nawet o scenografię, efekty specjalne czy inscenizację, choć oczywiście one także noszą już ślady czasu. Problemem okazały się przede wszystkim żarty.
Spektakularny trailer zapowiadał wielką aktorską ucztę. Wydawało się, że Meryl Streep przeszła samą siebie, a widzowie otrzymają kolejny, po „Królowej” i „Jak zostać królem”, znakomity obraz z kręgu brytyjskiej polityki. No właśnie, wydawało się.
Z pozoru fabuła ma wszystko, co potrzeba: rasową bohaterkę kina akcji, błyskotliwe spiski przeciwko mafiosom i piękne widoki tropikalnych wysp. Niestety, brakuje jej duszy i oryginalności.
W tej kameralnej historii z prawdziwym włoskim rollercosterem emocji mamy tajemnice ukrywane latami, tłumione uczucia i niebezpieczne pragnienia.
Ćwierć wieku to dobry moment, by spojrzeć na „Pianistę” świeżym okiem. Czy film nadal działa równie mocno? I czy rzeczywiście zasłużył na wszystkie nagrody? Warto też wrócić do kontrowersji oraz zarzutów, które pojawiały się po premierze.
Miłośnicy gry mogą sprawdzić, jak na kinowym ekranie prezentują się postacie, w które wcielają się, siedząc przed komputerem. Zwolennikom innych gatunków filmowych i gier komputerowych chyba nie warto „Mortal Kombat” polecać.