Są w życiu rzeczy bezcenne (Takie jest życie)

Co zrobilibyśmy, gdyby ktoś zaproponował nam fortunę za coś, czego w żaden sposób nie da się wycenić?

Riccardo Milani, reżyser znany m.in. z produkcji „W innym świecie” (którą mieliśmy już okazję recenzować), tym razem powraca z historią zainspirowaną prawdziwymi wydarzeniami. Przenosi nas na południe Włoch, by opowiedzieć o pozornie lokalnym konflikcie, który przeradza się w opowieść o godności, szacunku do siebie i swoich zasad.

Głównym bohaterem filmu jest Efisio (w tej roli Giuseppe Ignazio Loi) – skromny, starszy pasterz mieszkający w wiosce na Sardynii. Jego rodzina od pokoleń zamieszkiwała te ziemie, a on sam nie pragnie od losu niczego więcej poza spokojną rutyną codzienności: wypasaniem stada krów na plaży, łowieniem ryb i życiem w zgodzie z naturą.

Mamy tu przepiękną Sardynię skąpaną w słońcu, z krystalicznie czystą wodą, rajskimi, dzikimi plażami i malowniczym ukształtowaniem terenu, zapiera dech w piersiach. Ten zakątek Sardynii staje się celem gigantycznej inwestycji Giacomo (Diego Abatantuono), prężnego biznesmena z biznesowego serca Włoch, Mediolanu. Plan jest prosty: luksusowy hotel, ekskluzywne widoki, prywatna plaża, a działka Efisio pozostaje tematem “do rozwiązania”, który teoretycznie nie powinien sprawiać problemu.

Inwestycja wiąże się z dodatkową kwestią: dla mieszkańców miasteczka na południu Włoch, w którym stopa bezrobocia jest bardzo wysoka, obietnica aż 2500 nowych miejsc pracy jawi się jak wygrana na loterii i szansa na całkowitą odmianę losu. Pojawia się jednak zasadnicze „ale”: plan zagospodarowania przestrzennego wymaga przejęcia ziemi Efisio.

W tym momencie rozpoczyna się trwająca blisko dwie dekady batalia. Pasterz od samego początku kategorycznie odmawia sprzedaży swojego domu, nie reagując na kolejne, astronomiczne oferty. I choć biznesmen początkowo wykazuje się dużą dozą cierpliwości, z czasem zaczyna sięgać po coraz bardziej agresywne i bezwzględne metody.

Upór Efisio nasila się wraz z kolejnymi próbami wpłynięcia na jego decyzję. Reżyser serwuje nam karuzelę sposobów manipulacji: od niekończących się audiencji i nacisków ze strony mieszkańców okolicznego miasteczka aż po „oficjalne” wizyty biskupa i przedstawicieli kleru. W małej społeczności, gdzie groźba ostracyzmu jest jedną z najsilniejszych kart przetargowych, na Efisio nie robi to najmniejszego wrażenia. Mężczyzna niewzruszenie stoi przy swoim. Chroni nie tylko własność, ale i dziedzictwo: chce, by plaże pozostały publiczne, dostępne dla każdego.

W tej samotnej walce bezcennym wsparciem staje się dla niego córka, Francesca (grana przez Virginię Raffaele, również znana ze wspomnianego wcześniej „W innym świecie”). To dzięki jej determinacji konflikt wchodzi na nowy poziom i wraz z ojcem dumnie stoją w obronie zasad.

Postać Efisio inspirowana jest autentyczną historią Ovidio Marrasa, człowieka, który stał się we Włoszech żywym symbolem obywatelskiego oporu. Zdjęcia do filmu kręcono na dziewiczych plażach i w wiejskich rejonach Sulcis na Sardynii, dokładnie tam, gdzie Marras żył i pracował. 

„La vita è così” to jednak coś więcej niż komediodramat: widzimy tu znakomicie nakreślony kontrast między mentalnością włoskiej Północy i Południa. Z jednej strony mamy zabiegany, chłodny i nastawiony na czysty zysk Mediolan, z drugiej – dumną Sardynię, w której czas płynie zupełnie innym rytmem. Włochy północne od południowych nadal dzieli przepaść. Pod kątem historycznym, mentalnym, klimatycznym i kulturowym, nie zagłębiając się nawet w kwestię dialektu (pięknie ukazaną w filmie!) te rejony nie mają za wiele wspólnego. 

Wracając do samego filmu, ta południowa odmienność dotyczy również podejścia do własnego losu. Nie mając pewności czy i kiedy inwestycja się zakończy, lokalna społeczność traktuje budowę hotelu jak mannę z nieba. Część mieszkańców zdążyła nawet zaciągnąć pożyczki i o swoje długi obwinia teraz upartego pasterza. Bierność lokalnej społeczności doskonale punktuje scena, w której Francesca wprost zarzuca sąsiadom, że potrafią jedynie bezczynnie czekać na zbawienie z zewnątrz, zamiast wziąć sprawy we własne ręce.

Mam lekki niedosyt w związku z potraktowaniem po macoszemu kilku wątków. Przede wszystkim postać kierownika budowy, Mariano (w tej roli Aldo Baglio), bez spojlerów powiem tylko, że to bohater niezwykle niejednoznaczny, który zasługiwał na mocniejsze rozwinięcie. Można też poczuć zachwiany balans w strukturze scenariusza: po bardzo niespiesznym, rozciągniętym początku, druga połowa filmu wydaje się potraktowana zbyt skrótowo. A przecież to właśnie finałowe sekwencje niosły ze sobą największy ładunek emocjonalny.

Film pokazuje kontekst znacznie szerszy niż historia Efisio, bo prowokuje do myślenia: ileż to razy w Polsce i na świecie obserwowaliśmy potężne inwestycje realizowane z całkowitym pominięciem obszarów chronionych? Architektoniczne potworki, które zamiast komponować się z otoczeniem, szpecą krajobraz wszechobecną „betonozą” – a wszystko to w imię luksusu i rzekomego postępu.

Nie jesteśmy w stanie zatrzymać postępu, który jest naturalną koleją rzeczy. Jednak stojąc na straży tego, co nasze – dosłownie i w metaforycznym znaczeniu – ratujemy własną autentyczność. A wierność samemu sobie w świecie bezustannych ustępstw i ulotnych trendów okazuje się wartością absolutnie bezcenną.

Ocena: ★★★★★★★☆☆☆ Marta Mizińska

Tytuł polski: Takie jest życie
Tytuł oryginalny: La vita va così
Produkcja: Włochy / 2025
Premiera (świat): 15 października 2025 r.
Premiera (Polska): 26 czerwca 2026 r.
Reżyseria: Riccardo Milani
Scenariusz: Riccardo Milani, Michele Astori
Zdjęcia: Saverio Guarna, Simone D’Onofrio
Muzyka: Moses Concas
Obsada:
Giuseppe Ignazio Loi (Efisio Mulas)
Virginia Raffaele (Francesca Mulas)
Diego Abatantuono (Giacomo)
Aldo Baglio (Mariano)
Geppi Cucciari (Giovanna)
Czas: 118 min.
Dystrybucja kinowa: Best Film

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *