Postacie z mrocznego wymiaru zamieniają życie głównej bohaterki w dramat. Dramatem jest też niestety poziom filmu.
Gemmę poznajemy jako dziewczynkę (Charli Penton) w scenach rozgrywających się pod koniec lat dziewięćdziesiątych. Mała uwielbia szkołę, uczy się wzorowo, ale mieszka ze zdziwaczałą, zaniedbującą ją matką (Laura Gordon). Wszystko musi robić sama – sama przygotowywać sobie posiłki, sama o siebie dbać. Nawet nie próbuje zbliżyć się do matki, przeciwnie – dziwne zachowania kobiety budzą w niej lęk. W końcu matka popełnia samobójstwo, niemal na oczach córki.

Dwadzieścia lat później Gemma (Amelia Eve) sama jest matką i też samotnie wychowuje córkę (Island Austin), chociaż ma partnera. Pracuje jako dentystka. Nie powiela błędów własnej matki, ma świetny kontakt z córką. Wiedzie nudne, ustabilizowane, szczęśliwe życie, które jednak w pewnej chwili zostaje zaburzone. Gemma zaczyna widzieć cudaczne postacie, miewa koszmary, krzyczy przez sen. Z postaciami ze snu rozmawia również na jawie, a niektóre mówią do niej nawet z telewizora. Przedmioty ze snów zostają z nią, gdy się budzi. Z owych przeżyć zwierza się swojemu chłopakowi Nickowi (Brandon Perea), który początkowo podchodzi do jej wynurzeń z powątpiewaniem, twierdząc, że to kwestia traumy z dzieciństwa, i bezskutecznie próbuje namówić ją na terapię. Jego sceptycyzm się kończy, gdy sam zaczyna widzieć potwory.

Do gabinetu stomatologicznego Gemmy przychodzi postać z jej omamów. Sceny z jej leczenia są w całym filmie najstraszniejsze. Straszne są jednak nie dlatego, że budzą strach, lecz dlatego, że urągają wszelkiemu poczuciu estetyki. Naturalistyczne ujęcia dłubania w zepsutych zębach mogą u wrażliwszych widzów wywołać odruchy wymiotne.
Później jest już tylko głupiej. Urojenia Emmy okazują się rzeczywistością, sny – kontaktem z innym wymiarem, tajemnicze zjawy – realnym zagrożeniem. Dobre postacie z koszmarów pomagają jej w walce ze złymi postaciami z koszmarów. Do walki przyłączają się także Nick i sąsiedzi, a w pewnym momencie nawet Maya (córka Gemmy). Matka, jak się dowiadujemy, wcale nie targnęła się na własne życie, lecz była więziona w zaświatach przez przywódcę demonicznej sekty (Sam Spruell). Ona także miała możliwość kontaktu z nieczystymi duchami, a ponieważ ta niechciana supermoc jest dziedziczna, ma ją mieć również Maya. Gemma podejmuje bohaterski bój o ocalenie córki przed klątwą, matki przed uwięzieniem, a siebie przed demonami. Demonów jest mnóstwo, a jeden brzydszy od drugiego. Kostyczne uśmiechy, diaboliczne spojrzenia, szkaradne oblicza… Na ekranie mamy konkurs na najbardziej upiorną prezencję.

„Wyjście z mrocznego wymiaru” to szósta część serii „Naznaczony”. I chyba tylko znawcy i miłośnicy tej serii obejrzą film bez zniecierpliwienia. Być może jednak i oni będą znużeni niepotrzebną kontynuacją przydługawego cyklu. W kinie wytrzymają też ewentualnie koneserzy horrorów. W obrębie tego gatunku film jednak niczym się nie wyróżnia, a przynajmniej niczym korzystnym. Nie wzbudza emocji, grzeszy wtórnością (motyw nawiedzonego domu, tajemniczych przedmiotów i rodziny obciążonej klątwą). Trudno polecić go nawet całkiem licznej grupie młodych widzów oglądających głupawe horrory „dla beki”.

Tytuł polski: Naznaczony: Wyjście z mrocznego wymiaru
Tytuł oryginalny: Insidious: Out of the Further
Produkcja: Australia, USA / 2026
Premiera (świat): 19 sierpnia 2026 r.
Premiera (Polska): 21 sierpnia 2026 r.
Reżyseria: Jacob Chase
Scenariusz: Jacob Chase
Zdjęcia: David Garbett
Muzyka: Joseph Bishara
Obsada:
Amelia Eve (Gemma Hall)
Island Austin (Maya Hall)
Lin Shaye (Elise Rainier)
Sam Spruell (Cyrus Lam)
Brandon Perea (Nick Mendoza)
Czas: 106 min.
Dystrybucja kinowa: United International Pictures Sp z o.o.
