Nostalgia nigdy nie wychodzi z mody (Diabeł ubiera się u Prady 2)

W branży filmowej Meryl Streep znana była ze swojej żelaznej zasady, której trzymała się od początków kariery – konsekwentnie odmawiała udziału w kolejnych kinowych kontynuacjach uzasadniając swoją decyzję artystycznymi preferencjami w podejściu do tworzenia sequelów. To właśnie niechęć do powielania schematów była głównym motorem ograniczenia jej roli w „Mamma Mia! Here We Go Again” z 2018 roku, a aktorka pojawiła się jedynie w króciutkich retrospekcjach i wspomnieniach, co przełożyło się na symboliczny i wspominkowy charakter, a nie pełnoprawną kreację aktorską – dla gwiazdy amerykańskiej kinematografii, która swoją legendę zbudowała na odwadze (niekiedy dość ryzykownej) w przyjmowaniu różnorodnych projektów i która ma na swoim koncie liczne nagrody oraz wyróżnienia, powrót do tej samej postaci mógłby zostać postrzegany jako krok wstecz, a nie naprzód. Gdy zatem po przejęciu przez korporację Disneya wytwórni 20th Century Studios, studio Myszki Miki postawiło na wskrzeszanie dawnych marek na fali nostalgii, a w sieci zaczęły krążyć plotki o planowanej drugiej odsłonie rozrywkowego hitu „Diabeł ubiera się u Prady”, zagorzali entuzjaści kinowej adaptacji powieści Lauren Weisberger nie dawali wiary w medialne doniesienia. W 2006 roku oryginalna produkcja była czymś znacznie więcej, niż lekką komedią o modzie – była filmem o marzeniach. Czy dla bohaterów i ich widzów to wciąż spełniony sen?

Gdy dwie dekady temu David Frankel przygotowywał się do zekranizowania bestsellerowej książki młodej pisarki, podczas produkcji napotkał na wiele trudności szczególnie w branży modowej – historia opisana na kartkach debiutanckiego dzieła z 2003 roku w rzeczywistości została zainspirowana doświadczeniem Weisberger, a tytułowa szefowa z piekła rodem to tak naprawdę literacka inkarnacja ikony stylu, Anny Wintour: redaktor naczelnej amerykańskiego wydania pisemka „Vouge”, która piastowała tę funkcję nieprzerwanie przez ponad trzydzieści pięć lat, a Lauren przez rok pracowała jako jej asystentka. Ponieważ istniała poważna obawa, że film przedstawi legendę mody w złym świetle, wiele luksusowych marek, takich jak Oscar de la Renta, czy Lanvin nie paliło się do współpracy, a kostiumografka Patricia Field musiała się nieźle namęczyć, by połączyć haute couture z sieciówkowymi propozycjami (idąc wzorem wypracowanym przy serialu HBO „Seks w wielkim mieście”), by stworzyć styl, który będzie en vogue przez lata. Ostatecznie okazało się, że strach ma wielkie oczy – Anna Wintour nie tylko przyszła na premierę w strojach od Prady, ale po seansie filmu wyraziła swoje uznanie, co potwierdziła w zeszłorocznym wywiadzie w podcaście „The New Yorker Radio Hour”, podsumowując rozmowę słowami: „Wszystko co sprawia, że moda jest zabawna, piękna i inspirująca, jest cudowne dla tej branży, dlatego poparłam ten projekt w stu procentach”.

Pierwsza część filmu przedstawiła widzom losy Andrei Sachs – dla znajomych po prostu Andy – która rozpoczynała swoją karierę w dziennikarskim światku od posady asystentki Mirandy Priestly w modowej gazetce „Runway”: pracy, za którą milion dziewczyn dałoby się pokroić na jej miejscu. Z młodą bohaterką od razu wręcz mogliśmy się zidentyfikować – trafiając na staż do najbardziej prestiżowego magazynu w branży poznawaliśmy od środka jak działa to środowisko, jednocześnie kibicując jej oraz trzymając kciuki, gdy popełniała liczne faux pas. Patrzyliśmy jak się zmienia, stopniowo zaczyna rozumieć prawidła rządzące tym światem i płacić wysoką cenę za sukces, na końcu jednak wynosząc spore doświadczenie. To była historia o poszukiwaniu własnej drogi, którą Andy dumnie kroczy w kontynuacji filmu jako spełniona dziennikarka pisząca artykuły o sprawach społecznych kluczowych dla ludzi – sequel rozpoczyna się w momencie, gdy dziewczyna otrzymuje ważną redaktorską nagrodę, jednak spokój nie trwa długo, gdyż los postanawia nieoczekiwania połączyć ścieżki bohaterek sprzed dwóch dekad. Jej dawna szefowa staje twarzą w twarz z załamaniem wizerunkowym – w dobie portali społecznościowych, gdzie nowe trendy wyznaczają głównie influencerzy i algorytmy, „Runway” jako tradycyjne papierowe medium radzi sobie coraz gorzej, a Andy ma za zadanie zawalczyć o nowych czytelników, powracając raz jeszcze do jaskini lwa…

Podczas gdy „jedynka” była utrzymana w zdecydowanie lżejszej konwencji, „dwójka” zdaje się balansować na granicy gatunków: komedii oraz dramatu i widzimy to już w otwierającej obraz sekwencji, w której Andy traci pracę i wygłasza przejmującą mowę. Ta poważna aura nie opuszcza nas w dalszej części seansu, poruszając dość ważny aspekt naszej codzienności: dynamicznie zmieniających się realiów świata wokół nas i próby dostosowania się do niego w erze kryzysu prasy drukowanej i epoce massmediów, gotowych zalać odbiorców tak krytyką, jak i dezinformacją. To również opowieść o utracie wpływów i władzy – scenariusz autorstwa Aline Brosh McKenny ujarzmia charakter „Dragon Lady”, która ma dzisiaj znacznie mniej do powiedzenia: nie tylko projektanci nie okazują dawnego szacunku, przełożony wydawnictwa Irv jej nie ufa, zatrudniając Andreę poza jej wiedzą i zgodą, ale i relacje na linii pracodawca-pracownik uległy znacznej zmianie, stawiając na większą asertywność młodszych etatowców i koncepcję work-life balance. W sequelu najbardziej przypadło mi do gustu to współczesne podejście bohaterów nie tylko do dziennikarstwa, czy promocji biznesu, ale i stylu życia z wyzwaniami teraźniejszości stojącymi zarówno przed millenialsami, jak i pokoleniem Z. Fani oryginalnej odsłony odnajdą liczne, choć czasem dość subtelne nawiązania do pierwowzoru, jak porównywanie identycznych pasków, galę Spring Florals, czy słynny modry sweterek.

Przy nieco wtórnym wydźwięku scenariusza (entuzjaści pierwotnej odsłony nie raz przeżyją istne deja vu przy dokładnie odtworzonych sekwencjach sprzed lat, jak Andy przygotowująca się o poranku do ważnego wydarzenia, wyjazd do kolejnej znanej europejskiej stolicy mody, końcowa emocjonalna rozmowa w samochodzie) i rozczarowujących stylizacjach to właśnie powracające po dwóch dekadach gwiazdy cieszą nasze oczy najbardziej, które mimo upływu czasu tak naprawdę nie zmieniły się i dość płynnie przeszły do swoich ikonicznych ról. Przed Meryl Streep stało chyba najcięższe zadanie, gdyż Miranda musiała odnaleźć się w zupełnie nowym środowisku: to wciąż ta sama kąśliwa szefowa z piekła rodem o celnym i bezbłędnym komediowym wyczuciu, jednak w kontynuacji to bohaterka nie tylko dojrzalsza i świadoma nadciągających zmian, ale i bardziej nam ludzka. Zarówno Anne Hathaway, Stanley Tucci, jak i Emily Blunt odgrywają swe postaci bez zarzutu, ale i wzbogacają protagonistów o cenne doświadczenie rzucając od czasu do czasu wydarzeniami z ich przeszłości. Miłym dodatkiem jest Tracy Thoms, jako jedyna powracająca przyjaciółka Andy, ale warto wspomnieć również o całkiem nowych twarzach, jak Kenneth Branagh, Simone Ashley, Lucy Liu, Justin Theroux, B.J. Novak, czy Patrick Brammall, a w mini epizodach dojrzymy m.in. projektantkę Donatellę Versace, modelki Naomi Campbell i Heidi Klum, czy muzyków Jona Baptiste’a i Ciarę.

Nie tylko filmowa obsada zalicza rewizytę w branży mody, bowiem na kompozytorski stołek powraca Theodore Shapiro, którego energetyczny score sprzed dwóch dekad zapadł w pamięć miłośnikom oryginalnej części – jego najnowsza propozycja do kontynuacji przeboju zawiera czterdzieści minut eklektycznej mieszanki elektronicznych brzmień i orkiestralnych aranżacji, które wielokrotnie wykorzystują sample z pierwszego albumu, uderzając w nostalgiczne nuty. Oprócz tradycyjnej muzyki ilustracyjnej w filmie usłyszymy również piosenki w wykonaniu najbardziej prominentnych wokalistek współczesnego popu – niekwestionowaną liderką jest Lady Gaga, która od pewnego czasu obraca się w dwóch rzeczywistościach: filmowej oraz muzycznej. Nagrodzona Oscarem za utwór przewodni „Shallow” z nowej wersji „Narodzin gwiazdy” z 2018 roku amerykańska piosenkarka ma na koncie wkład m.in. w soundtracki do musicalu „Joker: Folie a deux”, czy serial „Wednesday”, wiec udział w kolejnym projekcie ze świata X muzy nie powinien dziwić jej fanów. Gaga prezentuje tym razem trzy kompozycje z tanecznym „Runway” na czele przy udziale Doechii oraz z energetycznym klipem w reżyserii Parris Goebel, ale na trackliście płyty znajdziemy również wiele innych gorących nazwisk: od „Walk of Fame” Miley Cyrus, przez „End of an Era” Duy Lipy, a kończąc na „Nice To Each Other” Olivii Dean. Wyróżniającym się przystankiem w tym zestawieniu jest track „Material Lover” od wschodzącej brytyjskiej artystki Sienny Spiro, znanej z klimatycznych ballad.

Gdy dwie dekady temu „Diabeł ubiera się u Prady” wchodził do kin, mało kto zakładał, że ta wielkoekranowa adaptacja bestsellerowej książki Lauren Weisberger okaże się nie tylko tak ogromnym sukcesem kasowym, ale i kulturowym fenomenem, a Meryl Streep brawurowo wcielająca się w szefową z piekła rodem będzie ubiegać się o statuetkę Oscara konkurując z dramatycznymi rolami Kate Winslet, Judi Dench, Penelope Cruz i Helen Mirren. Cztery lata temu cała historia doczekała się zupełnie nowej wersji w musicalowej odsłonie z oryginalną muzyką Eltona Johna i Vanessą Williams w roli głównej – „The Devil Wears Prada: A New Musical” od chwili premiery w Dominion Theatre regularnie bił rekordy sprzedaży, stając się najszybciej wyprzedającym się spektaklem w historii tego teatru, przypominając bywalcom West Endu za pomocą piosenek, że marzenia (zupełnie tak jak styl) nigdy nie wychodzą z mody. Jak wspomniał sam gwiazdor brytyjskiej sceny pop: „To jeden z moich ulubionych filmów ostatnich 20 lat, więc gdy pojawiła się propozycja napisania soundtracku do wersji scenicznej, odpowiedź była oczywista. Zawsze patrzę w przyszłość, więc partytura musiała być nowoczesna i współczesna. Najlepsze musicale zostawiają widza z poczuciem radości – dokładnie tak czułem się, pisząc te utwory. „Diabeł ubiera się u Prady” opowiada inspirującą historię o odkrywaniu, kim naprawdę chce się być”.

Kinowy sequel to być może najbardziej wyczekiwana kontynuacja ostatnich lat – już pierwszy teaser produkcji okazał się najczęściej oglądanym zwiastunem komedii od 15 lat, a pełny trailer osiągnął aż 222 mln wyświetleń w ciągu pierwszych 24h, stając się najchętniej oglądaną zapowiedzią w historii wytwórni 20th Century Studios. Bo chociaż „jedynka” była całkiem przyjemną i lekką rozrywką osadzoną w kręgach glamour, to „dwójka” jest już dość celnym komentarzem społecznym do dzisiejszych czasów, gdzie technologie pochłaniają świat, a moda i sztuka toczą nieustanny pojedynek z bezduszną erą cyfryzacji. I choć dla wielu druga odsłona hitu sprzed lat jawi się często jako tani skok na kasę, to trzeba przyznać, że nostalgia wciąż zdaje się być en vogue w kinowym repertuarze – i to ku uciesze coraz młodszych filmowych fashionistów, którzy dowodzą, że to uczucie nigdy tak naprawdę nie wychodzi z mody.

Kilka słów o wydaniu fizycznym Blu-ray od Galapagos – transfer na płycie został zapisany w szerokoekranowym formacie 2.39:1 i standardowo jak na Disneya audiowizualna prezentacja stoi na wysokim poziomie: obraz uchwycony za pomocą kamer Arri Alexa jest ostry niczym żyletka, kolory są intensywnie nasycone (najlepiej widać to na przykładnie czerwonej sukni Mirandy), detale rekwizytów, czy kostiumów wyraźnie zauważalne gołym okiem, natomiast prawdziwe lokacje cechują naturalne odcienie flory. Oryginalna ścieżka dźwiękowa została zapisana w formacie DTS-HD Master Audio 7.1, a jedyną polską lokalizacją są napisy (wśród opcji audio tym razem nie znajdziemy ani lektora, ani dubbingu). Na niebieskim dysku oprócz samego filmu znajdziemy również zestaw krótkich materiałów dodatkowych, które trwają ponad 20 minut i odkrywają (choć pobieżnie) poszczególne etapy powstawania komediowej produkcji.

Na początek obejrzymy „Ikony stylu w nowej odsłonie” (5:35), w którym główna obsada i ekipa omawia zarówno oryginalną odsłonę, jak i jej sequel. Dwa kolejne bonusy koncentrują się już na bardziej konkretnych aspektach kontynuacji: „W modowej garderobie” (5:58) to wideo przybliżające nam ekranowe kostiumy zaprojektowane przez Molly Rogers, która współpracowała z samą Patricią Field nad kreacjami w „jedynce”, natomiast „Pierwszy rząd: Kulisy zdjęć we Włoszech” (4:08) skupia naszą uwagę na realnych lokacjach, które możemy podziwiać podczas seansu. Na sam koniec dostajemy jeszcze „Gagi z planu” (3:43), czyli zestaw nieudanych i zabawnych ujęć uchwyconych na planie oraz klip „Runway” (3:01) w wykonaniu Lady Gagi i Doechii, który promował oficjalny soundtrack. Dla miłośników dłuższych wypowiedzi i historii zza kadru również znajdzie się coś dobrego – to „Komentarze audio twórców” z udziałem reżysera Davida Frankela, scenarzystki Aline Brosh McKenny oraz kostiumografki Molly Rogers, które znajdziemy w zakładce „Wersje językowe”. Statyczne, acz udźwiękowione menu główne dostępne jest w języku polskim.

Ocena: ★★★★★★★☆☆☆ Arkadiusz Kajling

Recenzja powstała dzięki współpracy z Galapagos – dystrybutorem filmu na Blu-ray. Recenzowane wydanie zakupicie pod tym linkiem.

Tytuł polski: Diabeł ubiera się u Prady
Tytuł oryginalny: The Devil Wears Prada 2
Produkcja: USA
Premiera (świat): 1 maja 2026 roku
Premiera (Polska): 1 maja 2026 roku
Premiera DVD/Blu-ray (Polska): 3 sierpnia 2026 roku
Reżyseria: David Frankel
Scenariusz: Aline Brosh McKenna
Zdjęcia: Florian Ballhaus
Muzyka: Theodore Shapiro
Obsada:
Meryl Streep (Miranda Priestly)
Anne Hathaway (Andy Sachs)
Emily Blunt (Emily Charlton)
Stanley Tucci (Nigel Kipling)
Czas: 119 minut
Dystrybucja kinowa: Disney
Dystrybucja DVD/Blu-ray: Galapagos

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *