Pod tym prowokującym tytułem kryje się najnowszy film jednej z najważniejszych współczesnych afgańskich reżyserek, Shahrbanoo Sadat. Już na wstępie podkreślę, że nie jest to stereotypowa produkcja pokazująca życie kobiet w Afganistanie. To odważny zbiór patchworkowych elementów, które składają się na niełatwą afgańską rzeczywistość 2001 roku, tuż przed wkroczeniem talibów do Afganistanu.
Sytuacja głównej bohaterki, Naru (w tej roli reżyserka Shahrbanoo Sadat), nie jest zbyt optymistyczna: „utknęła” w nieszczęśliwym małżeństwie, którego nie może zakończyć w obawie przed utratą małego synka, a jej życiowym motto jest zdanie: „W tym kraju nie ma dobrych mężczyzn”. Naru pracuje dla stacji telewizyjnej jako operatorka kamery „programów kobiecych”, które z propagandową nutą demonstrują odpowiednie podejście do praw i swobód kobiet w Afganistanie.
Kobieta nie jest jednak szarą myszką, pokorną i cichą postacią. Jest inteligentna i sprytna, a co więcej, nie daje się uciszyć ani stłamsić przez patriarchalne społeczeństwo. Dzięki swojemu uporowi i determinacji toruje sobie drogę do awansu i przeniesienia do prestiżowej redakcji newsowej. Nie idzie na kompromisy i uparcie stawia czoła przeciwnościom: w tym przypadku, niechęci mężczyzn do obejmowania przez kobiety bardziej eksponowanych stanowisk.

Film Sadat pokazuje, że siłą kobiet są przede wszystkim inne kobiety. Przyjaciółki, z którymi mogą szczerze porozmawiać, odsłonić się, powiedzieć na głos to, czego nie można powiedzieć gdzie indziej. Przyjaciółki Naru ze szczyptą humoru podchwytują jej motto o „niedobrych mężczyznach”, ale jednocześnie przyznają, że dobrze oddaje rzeczywistość. W jednej ze scen jest dialog, który świetnie oddaje tamtą mentalność:
„Jeśli mąż nie bije, jest dobrze” – mówi jedna z nich. „Ale czy to znaczy, że jest dobrym człowiekiem? Jak traktuje twoją matkę? Jak brat traktuje ciebie?” – odbija piłeczkę Naru.
Sadat w prosty sposób pokazuje mechanizm „dziedziczenia” przemocy i utrwalania społecznych norm. Syn obserwuje ojca, ojciec wcześniej obserwował swojego, a wszystko odbywa się w rytmie powtarzanych od pokoleń: „tak już jest”, „takie są zasady”, „tego nie zmienimy”. A ten, kto próbuje funkcjonować inaczej, szybko staje się czarną owcą.

Naru stara się dać z siebie wszystko w tej codziennej, nierównej walce z wiatrakami, samotnie wychowując dziecko w społeczeństwie, w którym kobieta bez mężczyzny to niecodzienne zjawisko, a znacząca część małżeństw jest aranżowana, w tym wiele między kuzynami. Właśnie wtedy, gdy najmniej się tego spodziewa, w jej życiu pojawia się Qodrat, żonaty dziennikarz stacji telewizyjnej, z którym nawiązuje niejednoznaczną relację. Ta relacja staje się impulsem do weryfikacji jej przekonań.

Pisząc o filmie osadzonym w Afganistanie, nie sposób nie wspomnieć o elemencie, który jest stale obecny w życiu Afgańczyków: codzienności w stanie zagrożenia. To życie, w którym napięcie i obawa o własne życie są nieustanne: zamachowcy-samobójcy, kolejne doniesienia o talibach, punkty kontrolne przed wejściem do szkół i przedszkoli.
Sadat w lekko ironiczny sposób przedstawia absurd systemu, którego zadaniem jest ochrona ludzi, a który z drugiej strony sam staje się częścią problemu. Zasady istnieją, ale są pełne sprzeczności i gry pozorów: kamizelki kuloodporne są podrabiane, a na punktach kontrolnych kobiece torebki nie są sprawdzane tylko dlatego, że należą do kobiet. Mimo powszechnej groteski cały czas mamy do czynienia z bardzo realnym niebezpieczeństwem.

Jednym z najmocniejszych środków filmu jest kontrast: jaskrawe, przerysowane kolory i sceny pełne mocnych dźwięków za moment ustępują stonowanym kolorom „rzeczywistości” ulicznej. Mamy momenty wytchnienia, sceny z humorem sytuacyjnym, by potem poczuć ciężar ponurej rzeczywistości. To niezwykła umiejętność: wyważyć film tak, by nie przechylił się zbyt mocno w żadną stronę. Jakby Sadat chciała pokazać, że mimo okrucieństwa i ciągłego zagrożenia wciąż istnieje jakiś balans, nawet jeśli tylko pozorny. I że są też dobrzy mężczyźni, choć „dobrzy” na miarę tamtejszych realiów. I być może właśnie to jest największą siłą “W tym kraju nie ma dobrych mężczyzn”. Sadat nie redukuje Afganistanu do obrazu wojny, przemocy i cierpienia, znanego nam z nagłówków w mediach. Pokazuje ludzi, którzy pracują, zakochują się, żartują, kłócą, próbują awansować i planują przyszłość, nawet jeśli nad ich codziennością nieustannie unosi się świadomość, że wszystko może za moment runąć.

Tytuł polski: W tym kraju nie ma dobrych mężczyzn
Tytuł oryginalny: No Good Men
Produkcja: Dania, Francja, Niemcy, Norwegia, Afganistan / 2026
Premiera (świat): 12 lultego 2026 r.
Premiera (Polska): 23 października 2026 r.
Reżyseria: Shahrbanoo Sadat
Scenariusz: Shahrbanoo Sadat
Zdjęcia: Virginie Surdej
Muzyka: Kristian Eidnes Andersen, Therese Aune, Harpreet Bansal
Obsada:
Shahrbanoo Sadat (Naru)
Anwar Hashimi (Qodrat)
Liam Hussaini (Liam)
Masihullah Tajzai (Samir)
Torkan Omari (Anita)
Czas: 103 min.
Dystrybucja kinowa: Aurora Films
