Nic nowego
Oscary to nie festiwal, lecz gala rozdania nagród. W gruncie rzeczy jest to bardziej plebiscyt popularności i show niż artystyczny werdykt. Jak było w tym roku?
Oscary to nie festiwal, lecz gala rozdania nagród. W gruncie rzeczy jest to bardziej plebiscyt popularności i show niż artystyczny werdykt. Jak było w tym roku?
Ann-Helén Laestadius, której rodzice należeli do społeczności Saamów, świetnie zna ich wszystkie bolączki i potrafi o nich pisać. To, że sama doświadczyła ksenofobii ze strony Szwedów, czyni jej pierwszą powieść dla dorosłych, niezwykle sugestywną i wiarygodną.
„Czytamy po to, by nie czuć się samotnym”. To słynne zdanie pojawia się w filmie „Cienista dolina”. Można je łatwo sparafrazować: oglądamy filmy, by nie czuć się samotnym.
Reżyser sięga tu po formę bliższą widowisku, nie rezygnując jednak z tego, co zawsze było w jego kinie najważniejsze: niejednoznacznych bohaterów, napięć między ideą a rzeczywistością i historii, w których dociekliwy widz znajdzie drugie dno.
Oscary to najbardziej prestiżowe wyróżnienia w świecie kina. Honorują twórców, aktorów i filmy, które zapisały się w historii kinematografii. Czy wiesz, kto zdobył najwięcej statuetek? Który film triumfował w najważniejszych kategoriach? Sprawdź się w quizie o Oscarach!
Film inspirowany jest prawdziwą historią sprzed kilkunastu lat, kiedy to dopalacze – wówczas legalne – seryjnie zabijały młodych ludzi. O sprawie trąbiły media, interweniował sam premier. Był to początek delegalizacji dopalaczy w Polsce.
Jeśli ktoś spodziewa się erotycznego, dusznego dramatu w stylu Bertolucciego, wyjdzie z kina zdziwiony. Jeśli jednak szuka gęstego, chłodnego thrillera psychologicznego (z fantastycznymi francuskimi wnętrzami!), będzie zachwycony.
Pięćdziesiąt lat temu do kin trafił „Taksówkarz” Martina Scorsese – film, który… nie chce się zestarzeć. Wiele znacznie „młodszych” produkcji dawno trafiło już do lamusa, a dzieło amerykańskiego reżysera wciąż robi ogromne wrażenie na widzach.
Najnowszy film Maggie Gyllenhaal ma w sobie wszystko – potwory, gangsterzy, detektywi i emancypantki funkcjonują w ramach jednej intrygi, dodatkowo okraszonej romansem i popisami tanecznymi. Jedynym, czego brakuje tej ambitnej historii jest spójność.
Ghostface wraca… i znów ma ochotę dać Sidney Prescott niezły wycisk. Twórcy „Krzyku 7” serwują nam krwawe widowisko i powrót do znajomych twarzy, ale czasami zdają się zapominać, że biała maska nie wystarczy, aby przywrócić dawną iskrę.