Młodość na przekór wszystkiemu (Sunny Dancer)

Okres dorastania powinien być czasem pierwszych wielkich planów, intensywnych emocji i odkrywania świata na własnych zasadach. Młodość daje poczucie, że wszystko jest jeszcze możliwe, a przyszłość dopiero czeka, by ją napisać. Czasem jednak życie niespodziewanie krzyżuje plany, zmuszając do szybszego dorastania i przewartościowania tego, co dotąd wydawało się oczywiste. Jak odnaleźć w sobie chęć życia, kiedy rzeczywistość nie pozwala po prostu być nastolatkiem?

Walka z rakiem to jedna z najcięższych batalii jakie może stoczyć człowiek – zwłaszcza gdy jego żywot dopiero się zaczyna. Po diagnozie tak poważnej choroby świat nagle przestaje przypominać beztroskie dzieciństwo, w którym największym zmartwieniem są oceny i kartkówki. W ich miejsce pojawiają się białe ściany szpitala, chemioterapia i niepewność, czy dorosłość w ogóle nadejdzie. Ten nazbyt częsty ludzki dramat często inspiruje filmowców, którzy chętnie opowiadają o kolejnych etapach choroby. Łatwo jednak zapomnieć, że nawet jeśli uda się ją pokonać, to powrót do normalności może wydawać się niemożliwy. W swoim drugim pełnometrażowym filmie brytyjski aktor i reżyser George Jaques zdecydował się podjąć właśnie ten nieoczywisty aspekt walki z nowotworem.

Główną bohaterką „Sunny Dancer” jest siedemnastoletnia Ivy (Bella Ramsey), u której zdiagnozowano białaczkę. Poznajemy ją w pozornie szczęśliwym momencie – choroba od 10 miesięcy jest w remisji, a życie dziewczyny może wracać do zwykłej codzienności. Ivy jednak ma problemy z odnową kontaktów z rówieśnikami, a zamknięcie poprzedniego rozdziału życia jest trudniejsze niż się spodziewała. Aby pomóc córce w reintegracji ze społeczeństwem, rodzice nastolatki zapisują ją na letni obóz dla młodych osób z nowotworami. Ivy od początku nie jest zachwycona tym pomysłem, a wręcz przeciwnie – uważa tę instytucję za zupełnie niepotrzebną. Z czasem jednak okazuje się, że obóz mógł być dokładnie tym, czego potrzebowała.

Film utrzymany jest w konwencji coming of age, skupiając się na przeżyciach Ivy, jej współlokatorki Elli (Ruby Stokes) oraz pozostałych starszych obozowiczów, wśród których główna bohaterka stopniowo odnajduje swoje miejsce. Doświadczenie przewlekłej choroby jest istotnym tłem dla postaci, lecz obraz stara się nam pokazać, iż nie definiuje ona ich osobowości. Są oni zwykłymi młodymi ludźmi, którzy u progu dojrzałości również chcą doświadczyć miłości, intymności, a przede wszystkim wolności. Znaczna część filmu aż do bólu wiernie odwzorowuje nastoletnie nastawienie do życia, co niekiedy prowadzi do pokaźnej dawki żenady – zarówno za sprawą humoru, jak i ilości scen o seksualnym zabarwieniu. Niech jednak pierwszy rzuci kamieniem ten, który w podobnym wieku zawsze zachowywał się rozsądnie i dojrzale. Scenarzyści doskonale pamiętają jak wygląda bycie odnajdującym własną tożsamość nastolatkiem, dzięki czemu postaci wypadają autentycznie.

Sposób w jaki główni bohaterowie są napisani wzbudza dużą sympatię, lecz ciężko nazwać którąkolwiek z kreacji wybitną. Maniera z jaką Ramsey odgrywa Ivy jest nierówna, wahając się od angażujących scen po zupełnie drewniane aktorstwo. Pozostała część młodej obsady także nie zachwyca – dobrze wpisują się w charakter filmu, lecz nie wychodzą ponad poprawność. Na wyróżnienie zasługuje za to Neil Patrick Harris, który w roli zarządzającego obozem Patricka skutecznie zapada w pamięć. Fani sitcomów zapewne wciąż kojarzą Harrisa tylko z kultowym „Jak poznałem waszą matkę”, więc każdy projekt w którym może się on wykazać w bardziej stosowanej i emocjonalnej roli jest mile widziany.

Gdyby to było wszystko, co ten tytuł ma do zaoferowania, ciężko byłoby mu wyjść ponad przeciętność. Przez większość seansu łatwo ulec wrażeniu, że jest to przede wszystkim przyjemna, lecz bardzo prosta historia o nastolatkach. Jaques umiejętnie pozwala widzom zapomnieć o traumatycznych dolegliwościach bohaterów, skupiając uwagę na jakże sprawnie napisanych relacjach między nimi. Ostatni akt bez ostrzeżenia burzy jednak to poczucie bezpieczeństwa i przekonanie, że w życiu Ivy i jej przyjaciół wszystko się ułoży. Nastrój w filmie i na sali kinowej momentalnie się zmienia, przypominając wówczas o tym, że raz pokonana choroba może wrócić w najbardziej nieoczekiwanym momencie. Jest to równie uderzające co potrzebne. Słodko-gorzkie zakończenie zostaje w pamięci dłużej niż większość seansu i sprawia, że „Sunny Dancer” okazuje się filmem z większym potencjałem niż początkowo można było przypuszczać.

Jako spójna całość projekt zdecydowanie się broni, zwłaszcza jeśli trafimy na niego tuż po obejrzeniu ostatnich blockbusterów pokroju „Odysei” czy „Spider-Mana”. Przy zalewie wysokobudżetowych filmów o herosach i fantastycznych stworach, bardziej przyziemne historie potrafią być wyczekiwanym odświeżeniem, potwierdzającym że kino o zwykłych, ludzkich problemach jest ponadczasowe.

Ocena: ★★★★★★★☆☆☆ Julia Cisłak

Tytuł oryginalny: Sunny Dancer
Produkcja: Niemcy, Wielka Brytania, 2026 r.
Premiera (świat): 13 lutego 2026 r.
Premiera (Polska): 28 sierpnia 2026 r.
Reżyseria: George Jaques
Scenariusz: George Jaques
Zdjęcia: Oliver Loncraine
Muzyka: Zachary Dawes, Este Haim
Obsada:
Bella Ramsey (Ivy)
Daniel Quinn Toye (Jake)
Ruby Stokes (Ella)
Earl Cave (Ralph)
Jasmine Elcock (Maisie)
Czas: 106 min.
Dystrybucja kinowa: Forum Film Poland

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *