Cztery „Lalki”, trzy postacie i wiele sposobów na Prusa (cz. 2)

W pierwszej części cyklu przyglądaliśmy się Ignacemu Rzeckiemu i temu, jak różnie jego postać interpretowali twórcy czterech ekranizacji „Lalki”. Teraz czas na Stanisława Wokulskiego, bohatera znacznie bardziej skomplikowanego niż mogłoby się wydawać. Romantyk, przedsiębiorca, człowiek nauki, a może przede wszystkim ktoś owładnięty ambicją? Każda z adaptacji nieco inaczej rozkłada akcenty, zmieniając tym samym nasze spojrzenie na jego motywacje i wybory.

Człowiek, któremu kibicujemy. Albo nie

Wszystkie cztery produkcje opowiadają o człowieku zdobywającym majątek, próbującym zmienić własną pozycję społeczną i zakochanym w Izabeli Łęckiej. Jednak znaczenie poszczególnych elementów tej historii bywa odmienne. Największa różnica dotyczy tego, w jakim stopniu Wokulski wzbudza naszą sympatię, współczucie i czy rzeczywiście chcemy mu kibicować.

Najłatwiej polubić bohatera Macieja Kawalskiego, granego przez Marcina Dorocińskiego. Jest zaradny, zdeterminowany i autentycznie zakochany. Jego wysiłek związany ze zdobywaniem majątku zostaje pokazany bezpośrednio, między innymi poprzez handel z wojskiem za granicą. Jednocześnie znacząco ograniczono wątki dotyczące wcześniejszych upokorzeń Wokulskiego, jego trudnej drogi społecznej i niechęci arystokracji do kupiectwa. Poznajemy go przede wszystkim jako człowieka pragnącego zdobyć fortunę, aby móc poślubić Izabelę.

Bogactwo nie stanowi dla niego wartości samej w sobie. Jest narzędziem umożliwiającym zmianę statusu i zbliżenie się do ukochanej. Wokulski nie zabiega szczególnie o uznanie arystokracji ani nie jest przywiązany do świata handlu. Wszystko podporządkowuje jednemu celowi, co czyni jego motywację wyjątkowo czytelną, a samego bohatera najbardziej romantyczną spośród czterech interpretacji.

Problem pojawia się wtedy, gdy miłość okazuje się niemożliwa. Wokulski traci nie tylko Izabelę, ale również sens wszystkiego, co dotychczas robił. Owszem, pojawia się wątek naukowy, związany z eksperymentami na pograniczu fizyki i alchemii, ma on jednak bardziej metafizyczny niż praktyczny charakter. Nie stanowi rzeczywistej alternatywy dla romantycznych aspiracji bohatera. Pozbawiony nadziei na miłość, zostaje właściwie z niczym.

Zupełnie inaczej przedstawiają go wcześniejsze ekranizacje Hasa i Bera. Co ciekawe, to właśnie w nich wątek romantyczny wydaje się mniej dominujący. Znacznie większe znaczenie zyskuje społeczna przeszłość Wokulskiego, jego upokorzenia i kompromisy, na które musiał się godzić. Szczególnie wymowna pozostaje scena z czasów pracy w restauracji. Młody Stanisław jest człowiekiem zdolnym, zainteresowanym nauką i techniką. Projektuje nawet własną maszynę, a zarobione pieniądze chciałby przeznaczać na książki i dalszą edukację. Tymczasem jego schorowany ojciec trwoni środki, mogące posłużyć rozwojowi syna.

Ambicje Wokulskiego stają się również przedmiotem kpin otoczenia. W jednej ze scen zostaje mu zabrana drabina prowadząca z piwnicy. Bohater musi samodzielnie wydostać się na górę, wspinając się z ogromnym wysiłkiem. U Hasa sytuacja przybiera szczególnie brutalny charakter. Tłum gości szydzi ze Stanisława, a przymknięta klapa rani jego dłoń. U Bera scena jest mniej drastyczna fizycznie, ale równie znacząca. Rzecki chciałby pomóc Wokulskiemu, jednak zostaje powstrzymany. Pada sugestia, aby pozwolić młodemu człowiekowi poradzić sobie samodzielnie.

W obu realizacjach scena staje się metaforą późniejszego życia bohatera. Wokulski jest upokarzany, ale niezwykle zdeterminowany. Nie godzi się na miejsce wyznaczone mu przez społeczeństwo. Najmocniej wybrzmiewa to u Bera. Stanisław w interpretacji Jerzego Kamasa jest człowiekiem dumnym, często gniewnym, noszącym w sobie pamięć dawnych krzywd. Jego ambicja nie wynika wyłącznie z pragnienia lepszego życia, lecz również z potrzeby udowodnienia innym własnej wartości. Nieprzypadkowo decyduje się na małżeństwo z wdową Minclową, choć trudno dostrzec w tym związku uczucie. Ważniejszy okazuje się majątek i możliwość przejęcia sklepu. Co więcej, dla osiągnięcia sukcesu porzuca nawet wcześniejsze zainteresowania naukowe.

Kiedy powraca już jako zamożny człowiek, dawne upokorzenia wciąż w nim tkwią. Potrafi wpadać w gniew, reagować z przesadną dumą i za wszelką cenę udowadniać swoją wyższość. To Wokulski, któremu można współczuć, ale nie zawsze przy tym łatwo polubić. Nie bez powodu Teresa Krzemień, recenzując kreację Kamasa na łamach „Filmu”, dostrzegała pod chłodną powierzchnią bohatera gwałtowne emocje. Dzięki temu nie oglądamy wyłącznie ofiary nieszczęśliwej miłości, lecz człowieka zmagającego się również z własną dumą i pamięcią upokorzeń.

W tym kontekście zmienia się znaczenie Izabeli Łęckiej. U Kawalskiego jest celem, dla którego Wokulski zdobywa majątek. W interpretacjach Hasa i Bera można odnieść wrażenie, że pojawia się dopiero na kolejnym etapie jego społecznych aspiracji. Stanisław pragnie wyrwać się z kupieckiego świata, zdobyć uznanie i wejść do niedostępnego dla niego „towarzystwa”. Małżeństwo z arystokratką byłoby więc nie tylko spełnieniem romantycznego pragnienia, ale również ostatecznym potwierdzeniem społecznego awansu. Izabela przestaje być wyłącznie celem. W pewnym sensie staje się także środkiem do celu. Nie oznacza to oczywiście, że Wokulski jej nie kocha, jednak uczucie zostaje uwikłane w znacznie szerszy konflikt związany z ambicją, dumą i pragnieniem uznania.

Najbardziej złożoną interpretację tej postaci proponuje jednak serial Pawła Maślony. Wokulski Tomasza Schuchardta łączy wiele cech znanych z wcześniejszych ekranizacji. Jest ambitny, zaradny, dumny i zdeterminowany. Potrafi zachowywać się jak gentleman w arystokratycznym towarzystwie, ale jednocześnie pozostaje człowiekiem prostym, chwilami wręcz szorstkim. Pod elegancką powierzchnią wciąż dostrzegamy kogoś nie do końca przynależącego do świata, do którego aspiruje. Nie jest też wyłącznie romantycznym idealistą. Jego stosunek do Izabeli pozostaje bardziej niejednoznaczny. Czujemy, że gotów jest zrobić dla niej niemal wszystko, lecz trudno sprowadzić jego działania do bezwarunkowego zakochania.

Co najważniejsze, Wokulski Maślony posiada dwa niezależne cele. Z jednej strony pragnie zdobyć Izabelę, z drugiej chce powrócić do porzuconych marzeń związanych z nauką i inżynierią. Ta druga motywacja nie jest jedynie dodatkiem do romantycznej historii, lecz równie ważnym elementem osobowości. Dlatego finał serialu nabiera szczególnego znaczenia. Wokulski odkrywa ropę i prowadzi własne przedsiębiorstwo, uwalniając się od kupiectwa i odnajdując możliwość realizowania dawnych pasji. Nie zdobył Izabeli, ale nie oznacza to, że przegrał życie. W przeciwieństwie do bohatera Kawalskiego nie zostaje pozbawiony wszystkich celów. Utrata jednego pragnienia pozwala mu powrócić do drugiego.

Wokulski Maślony jest więc człowiekiem, którego jednocześnie podziwiamy, współczujemy, ale którego potrafimy również oceniać krytycznie. Jego hardość i ambicja sprawiają, że nie jest jedynie skrzywdzoną jednostką w niesprawiedliwym świecie. Sam również odpowiada za część swoich niepowodzeń. I właśnie dlatego wydaje mi się najbardziej wielowymiarowym spośród czterech ekranowych Wokulskich.

Pozostaje jednak jeszcze jedna postać, bez której historia Wokulskiego wyglądałaby zupełnie inaczej. Izabela Łęcka. Kobieta będąca obiektem jego uczuć, ale też jedną z najbardziej niejednoznacznych bohaterek powieści Prusa. W trzeciej, ostatniej części cyklu przyjrzymy się jej czterem ekranowym wcieleniom. Tym bardziej że każda z aktorek, a przede wszystkim każdy z reżyserów, proponuje nieco inne spojrzenie na pannę Łęcką.

Jakub Kossakowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *