Cztery „Lalki”, trzy postacie i wiele sposobów na Prusa (cz. 1)

Są powieści nieustannie prowokujące filmowców do kolejnych interpretacji. Każde pokolenie próbuje opowiedzieć je na nowo, odnajdując w dobrze znanych historiach własne niepokoje, fascynacje i pytania. „Lalka” Bolesława Prusa niewątpliwie należy do tej kategorii. W polskiej kinematografii doczekała się czterech znaczących ekranizacji: filmu Wojciecha Jerzego Hasa z 1968 roku, serialu Ryszarda Bera z 1977 roku oraz dwóch najnowszych realizacji Macieja Kawalskiego i Pawła Maślony.

Próba kompleksowego porównania wszystkich czterech wymagałaby zapewne obszernego opracowania naukowego. Każda powstawała w innych czasach czy warunkach, posługiwała się odmiennym językiem filmowym i proponowała własne spojrzenie na powieść. Można jednak poszukać wspólnego mianownika. Co ciekawe, mimo różnic wszystkie ekranizacje zachowują wiele kluczowych wydarzeń: powrót Wokulskiego z majątkiem, zakup kamienicy Łęckich czy pojedynek z baronem Krzeszowskim. Nawet serial Maślony, pozwalający sobie na daleko idące zmiany, wykorzystuje te same sytuacje, nadając im niekiedy zupełnie inne znaczenie.

Nie zamierzam jednak rozstrzygać, która adaptacja jest najwierniejsza literackiemu pierwowzorowi. Powieść pozostaje najpełniejszym źródłem wiedzy o bohaterach, ale jednocześnie daje czytelnikowi przestrzeń dla własnych wyobrażeń. Film wypełnia ją konkretnymi twarzami, emocjami i zachowaniami. To, co u Prusa zostaje opisane przez narratora, na ekranie musi wybrzmieć w spojrzeniu aktora, geście albo dialogu. Dlatego ciekawsze wydaje mi się przyjrzenie trzem postaciom stanowiącym fundament każdej z ekranizacji: Ignacemu Rzeckiemu, Stanisławowi Wokulskiemu i Izabeli Łęckiej. Ich losy pozostają podobne, ale osobowości, motywacje i wzajemne relacje bywają zaskakująco różne.

Serce „Lalki”

Zacznijmy od bohatera pozornie drugoplanowego, choć w moim przekonaniu będącego sercem całej opowieści. Ignacy Rzecki nie tylko towarzyszy Wokulskiemu, ale stanowi dla niego emocjonalny punkt odniesienia. Jego lojalność, przywiązanie do dawnych ideałów i niemal bezwarunkowa troska nadają historii szczególny wymiar.

Najpełniej udało się to pokazać Bronisławowi Pawlikowi w serialu Ryszarda Bera. Już współcześni produkcji krytycy podkreślali niezwykłą siłę tej roli. Czesław Dondziłło na łamach „Filmu” określił ją wręcz jako „absolutnie genialną kreację”. Trudno się z tym nie zgodzić. Rzecki Pawlika jest człowiekiem pełnym ciepła, empatii i wewnętrznej intensywności. Traktuje Wokulskiego niemal jak własnego syna. Przejmuje się jego losem, wspiera go, stara się zrozumieć, nawet gdy nie akceptuje jego decyzji. Nie jest wyłącznie pracownikiem prowadzącym sklep, lecz kimś znacznie bliższym, niemal przybranym ojcem.

Ber dodatkowo nadaje mu szczególną funkcję narracyjną. To od Rzeckiego rozpoczyna się opowieść, a jego wspomnienia pozwalają poznać wcześniejsze losy Wokulskiego. Drugi odcinek poświęcony jest młodości starego subiekta, a motyw pisania pamiętnika powraca jako jeden z ważniejszych elementów narracji. Ma to również znaczenie dla zrozumienia jego bonapartyzmu. Rzecki jest przecież zbyt młody, aby pamiętać wojny napoleońskie. Fascynacja wyrasta z wychowania i wpływu ojca, głęboko przywiązanego do dawnych ideałów. Ber pokazuje źródła tych przekonań, dzięki czemu przestają one być jedynie polityczną osobliwością bohatera. Stają się wyrazem wierności tradycji, umiłowania wolności, ale przede wszystkim szczególnego rozumienia lojalności. W pozostałych ekranizacjach ten wymiar zostaje ograniczony lub niemal całkowicie pominięty.

U Wojciecha Jerzego Hasa Rzecki, grany przez Tadeusza Fijewskiego, jest przede wszystkim strażnikiem minionej epoki. Człowiekiem przywiązanym do dawnego porządku, niechętnym zmianom i coraz bardziej obcym wobec otaczającego go świata. Pozostaje lojalny wobec Wokulskiego, lecz emocjonalna, niemal ojcowska więź nie zostaje rozwinięta tak wyraźnie jak u Bera. W realizacji Macieja Kawalskiego Rzecki w interpretacji Marka Kondrata zostaje jeszcze bardziej sprowadzony do funkcji subiekta. Pilnuje interesów Wokulskiego, dba o sklep, pozostaje sumiennym pracownikiem. Trudno jednak wyczuć głębszą więź między bohaterami. Nawet kiedy zwraca się do niego poufale, nazywając go Stasiem, nie czujemy szczególnej bliskości. Brakuje ojcowskiej troski, nadającej relacji Pawlika z Kamasem wyjątkowy charakter. W rezultacie Rzecki niemal znika w tle wydarzeń.

Najdalej idącą zmianę proponuje Paweł Maślona. Rzecki, grany przez Dariusza Chojnackiego, zostaje wyraźnie odmłodzony i przestaje pełnić funkcję opiekuna. Staje się niemal równorzędnym przyjacielem Wokulskiego, człowiekiem znajdującym się na podobnym etapie życia, choć podążającym zupełnie inną drogą. I właśnie w tym tkwi najciekawszy element tej interpretacji. Rzecki przypomina kogoś, kim mógłby zostać Wokulski, gdyby nie jego ambicje. Stanisław pragnie przekraczać własne ograniczenia, zdobywać majątek, awansować społecznie i realizować naukowe zainteresowania. Ignacy pozostaje bliżej prostego życia, pozbawionego wielkich aspiracji. Obaj zaczynają funkcjonować niemal jak dwa warianty tego samego losu.

To rozwiązanie bardzo odległe od literackiego pierwowzoru, ale dramaturgicznie interesujące. Gdybym miał wskazać najpełniejszą interpretację Rzeckiego, bez wahania wybrałbym Bronisława Pawlika. Jednak drugie miejsce przyznałbym właśnie postaci z serialu Maślony. To zupełnie inny bohater, posiadający jednak własną, wyrazistą osobowość i istotną funkcję dramaturgiczną.

Rzecki, choć pozostaje w cieniu głównych wydarzeń, okazuje się jednym z najważniejszych bohaterów „Lalki”. To przez jego postać możemy przyjrzeć się nie tylko relacjom międzyludzkim, ale również przemianom społecznym i światu odchodzącemu w przeszłość. W kolejnej części cyklu zajmiemy się człowiekiem, wokół którego koncentruje się cała opowieść. Stanisław Wokulski w każdej z czterech ekranizacji jest przecież kimś nieco innym. I nie zawsze jest to bohater, któremu łatwo kibicować.

Jakub Kossakowski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *